Piesn nad Piesniami 5:15
Jego uda jak marmurowe słupy ustawione na szczerozłotych cokołach; jego postać jak Liban, a smukłość jak smukłość cedrów.
Jego uda jak marmurowe słupy ustawione na szczerozłotych cokołach; jego postać jak Liban, a smukłość jak smukłość cedrów.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
9Czym się wyróżnia twój luby o najpiękniejsza z kobiet od wielu innych młodzieńców? Czym się wyróżnia twój luby od innych oblubieńców, że nas tak zaklinasz?
10Mój luby jest lśniąco biały, rumiany, wyniesiony ponad miriady.
11Jego głowa jak bryła szczerozłota, a jego włosy kędzierzawe, czarne jak kruk.
12Jego oczy są jak gołębie nad potokami wód, jak wykąpane w mleku i osadzone w oprawę.
13Jego policzki jak zagony balsamu, albo grządki wonnych korzeni; jego usta jak gdyby lilie, co sączą mirrę wolno cieknącą.
14Jego ręce są jak złote walce, wysadzane topazem; jego łono jak misterne dzieło, wykonane z kości słoniowej oraz pokryte szafirami.
16Jego podniebienie jest słodyczą, a on cały rozkoszą. Taki to jest mój luby, taki jest mój przyjaciel, o córy jerusalemskie.
1Zwróć się, zwróć Sulamitko; zwróć się, zwróć, byśmy się napatrzyli na ciebie. Co przy okazji chcecie zobaczyć przy Sulamitce? To, co jest jakby wojennym korowodem.
2O, jak urocze są twoje stopy w sandałach, ty, szlachetna córo. Zagięcia twoich bioder są jak kolie, wyrobione ręką mistrza.
3Centrum twojego łona jak okrągła czasza, pełna wonnego napoju; twój brzuch jak bróg pszenicy ogrodzony liliami.
4Obie twoje piersi jak młode jelonki, jak dwoje sarnich bliźniąt.
5Twoja szyja jak wieża z kości słoniowej; twoje oczy jak sadzawki Cheszbonu u bramy BatRabbim; twój nos jak wieża na Libanie, zwrócona ku Damaszkowi.
6Twoja głowa, co spoczywa na tobie – to jakby porosły Karmel, a włosy twojej głowy jak purpura. Król został uwięziony w twoich spływających kędziorach.
7O, jakaś ty piękna, jakaś urocza, moja miłości przerozkoszna.
10Jego słupy zrobił ze srebra, jego poręcz ze złota, siedzenie z purpury, zaś jego wnętrze wyściełane jest miłością cór jerusalemskich.
11Wyjdźcie córy Cyonu! Napawajcie się widokiem króla Salomona w koronie, którą uwieńczyła go jego matka w dzień jego zaślubin, w dniu wesela jego serca.
9Porównuję cię, moja przyjaciółko, do mej klaczy, jakby w zaprzęgach faraona.
10Cudne są rzędy klejnotów przy twych licach, kolie twojej szyi.
8Głos mojego lubego! Oto nadchodzi, sadzi przez góry i przeskakuje pagórki.
9Mój luby podobny jest do sarny, lub do młodego jelenia. Już stanął za naszym murem, zagląda przez okna i wypatruje spoza krat.
10Mój luby się odezwał oraz do mnie powiedział: Wstań, moja przyjaciółko, moja śliczna, i przyjdź.
15O, źródło ogrodów, krynico żywych wód, które spływają z gór Libanu!
13Mój luby jest dla mnie jak mieszek mirry, który spoczywa na mych piersiach.
14Mój miły jest dla mnie jak kiść cypru pośród S winnic Engedi.
15O, jakaś ty piękna, moja przyjaciółko; o, jakaś ty piękna! Twoje oczy jak oczy gołębicy.
16Jakiś ty piękny, mój luby, i jak nadobny. A oto nasze łoże, które się zawsze zieleni.
17Stropy naszych domów są z cedrów, a nasze gonty z cyprysów.
3Twoje wargi jak sznur szkarłatny, i piękne twoje usta. Twoja skroń jak płatek granatu spoza twojego welonu.
4Twoja szyja jak wieża Dawida, którą wzniesiono dla broni, a na niej zawieszono tysiąc tarcz, wszystkie puklerze rycerzy.
5Obie twoje piersi są jak młode jelonki, jak dwoje sarnich bliźniąt, co się pasą między liliami.
6Nim dzień powionie ochłodą i pomkną cienie wejdę na górę mirry, na pagórek kadzideł.
7Ty jesteś cała piękna, moja przyjaciółko, nie ma na tobie skazy.
8Pójdź ze mną z Libanu, narzeczono, chodźże ze mną z Libanu. Popatrz z wierzchołka Amany, z wierzchołka Seniru i Hermonu, z lwich jaskiń i z wysokich legowisk lampartów.
6Kto to wychodzi z pustyni jak gdyby w słupch dymu, owiany wonią mirry, kadzidła i wszelkiego proszku kramarzy.
6Będą jak rosa dla Israela; a on zakwitnie jak lilia i zapuści korzenie jak Liban.
15Zaś jego nogi podobne do metalu, jak gdyby płonącego w piecu, a jego głos jak głos wielu wód.
1O, jaka ty jesteś piękna, moja przyjaciółko; o, jakaś ty piękna! Twoje oczy jak oczy gołębicy spoza twego welonu. Twoje sploty jak stado kóz, które się ześlizguje z góry Gileat.
8Nie zaćmiły go cedry, które rosły w Bożym ogrodzie, cyprysy nie dorównywały jego odroślom, a i jawory nie były podobne do jego gałęzi; żadne drzewo, co rosło w Bożym ogrodzie nie dorównywało mu pięknością.
5Ja jestem śniada, ale wdzięczna, o, córy jerusalemskie! Tak, jak namioty Kedaru i jak kotary Salomona.
10O, jak słodkie są twoje pieszczoty, moja siostro, ma narzeczono. Twe pieszczoty są daleko rozkoszniejsze od wina, a woń twoich pachnideł niż wszystkie aromaty.
11Swobodnie spływającym miodem sączą się twoje usta, narzeczono. Pod twym językiem miód i mleko, a zapach twoich szat jak gdyby wonność Libanu.
4Ty jesteś piękna, moja przyjaciółko, jak Tyrca; urocza jak Jeruszalaim, groźna jak zastępy pod chorągwiami.
5Odwróć ode mnie twoje oczy, bowiem przejmują mnie trwogą. Twoje sploty są jak stado kóz, co ześlizgują się z Gilead.
3Jak jabłoń między leśnym drzewem tak mój luby pomiędzy młodzieńcami. Chętnie siedziałam w jego cieniu, a jego owoc był słodkim dla mego podniebienia.
10Która to jest, co spogląda jak zorza poranna, piękna jak księżyc, czysta jak słońce, groźna jak zastępy pod chorągwiami?
14Uchodź, mój luby, bądź podobny do jelenia, albo do młodej sarny na górach balsamicznych.
6Jego lewica spoczywa pod moją głową, zaś jego prawica mnie pieści.
18Jego piszczele – niby rury z kruszcu, jego gnaty jak pręt żelazny.
10Ja jestem murem, a moje piersi jak wieże, i tak znalazłam szczęście przy jego oczach.
10Twoje podniebienie jak wyborowe wino, co łagodnie spływa ku swojemu lubemu i pobudza do szeptu usta śpiących.