Ksiega Izajasza 25:4
Gdyż stałeś się twierdzą żebrzącego, twierdzą biednego w jego niedoli, ochroną przed nawałnicą, cieniem od upału; bowiem zaciekłość okrutnych była jak nawałnica na ścianę.
Gdyż stałeś się twierdzą żebrzącego, twierdzą biednego w jego niedoli, ochroną przed nawałnicą, cieniem od upału; bowiem zaciekłość okrutnych była jak nawałnica na ścianę.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
5Przyciszyłeś wrzawę barbarzyńców jak skwar na stepie; przytłumiona jest pieśń okrutnych jak upał cieniem obłoku.
2Obróciłeś miasto w gruzy, warowny gród w zwaliska; zamki barbarzyńców nie stanowią już miasta; nigdy nie będzie odbudowane.
3Dlatego sławią Cię harde narody, obawiają się Ciebie miasta srogich ludów.
6I będzie ona namiotem, aby dać zasłonę we dnie od upału, i schronieniem oraz przytułkiem przed nawałnicą, i deszczem.
3Wołam do Ciebie z krańca ziemi oraz w zwątpieniu mego serca; wprowadź mnie na niedostępną dla mnie opokę*.
2Każdy będzie jak ochrona przed wiatrem, osłona przed ulewą, jak potoki wód na stepie i jak cień ciężkiej skały na spragnionej ziemi.
9On na mocarzy błyska zgubą, więc na twierdzę przychodzi zguba.
6Możecie gardzić radą żebrzącego, ale BÓG jest jego obroną.
9On sądzi świat w sprawiedliwości, według słuszności wydaje wyrok o narodach.
3Przecież sam napominałeś także wielu, na nowo krzepiąc opadłe ręce.
4Gdy się ktoś zachwiał – podniosły go twoje słowa i dodawałeś mocy kolanom, co się ugięły.
5A obecnie, ponieważ to spadło na ciebie – rozpaczasz; ponieważ ciebie dotknęło – ogarnia cię trwoga.
2Oto Pan ma silnego i potężnego; on ją siłą strąci na ziemię, jak nawałnica gradu, burza niszcząca, jak powódź wód gwałtownych i wezbranych.
8Bym się oto oddalił lotem i osiadł na pustyni. Sela.
27Ustanowiłem cię probiercą w Moim ludzie, strażnicą, abyś poznawał oraz doświadczał ich drogi.
14Ty jednak widzisz; widzisz niecność i krzywdę, aby odpłacić Twą ręką; na Tobie polega żebrzący, Ty byłeś pomocą sieroty.
8Na wskroś mokną pod ulewą w górach i z braku schronienia tulą się do skały.
40Zerwałeś przymierze twego sługi i w prochu znieważyłeś jego diadem.
15Jak ogień, który zapala las, i płomień, co ogarnia góry pożarem,
4Uwalniajcie nędznych i uciśnionych; wyzwalajcie ich z rąk złoczyńców.
1Przewodnikowi chóru Korachitów. Pieśń dla chóru dziewic.
9Wypędzałeś wdowy z próżną dłonią i zmiażdżyłeś ramiona sierot.
10Wszystkie moje członki zawołają: WIEKUISTY, kto jest równy Tobie, który wybawiasz żebrzącego od silniejszego, ubogiego i żebrzącego od łupieżcy.
27Kiedy przyjdzie na was jak burza, gdy jak wicher nadciągnie wasze nieszczęście, kiedy przyjdzie na was nędza i utrapienie.
22Ale WIEKUISTY będzie dla mnie Twierdzą; mój Bóg Opoką mego schronienia.
4Biednych spychają z drogi; zatem nędzarze ziemi muszą się razem kryć.
18Bo oto Ja ustanawiam cię dzisiaj warownym miastem, żelazną kolumną oraz spiżowym murem, przeciwko tej całej ziemi; przeciwko królom Judy, przywódcom i jej kapłanom oraz przeciw ludowi tej ziemi.
14Będziesz utwierdzona sprawiedliwością; więc daleka bądź od zgnębienia, bowiem nie musisz się obawiać; i od trwogi, bowiem do ciebie się nie zbliży.
12A warownie i twoje wysokie mury pochyli, poniży, powali na ziemię, aż do prochu.
2Mój Dobroczyńca, moja Warownia, moja Obrona, mój Zbawca i moja Tarcza;Nim się osłaniam, On poddał pode mnie mój naród.
19Rozsypie się gradem po pochyłościach lasu, a nisko, na nizinie, rozłoży się miasto.
3Bądź dla mnie chroniącą skałą, którą ustanowiłeś dla mego wybawienia, bym mógł tam zawsze uciec; gdyż Ty jesteś moją opoką i mą warownią.
2WIEKUISTY, zmiłuj się nad nami! W Tobie nasza nadzieja! Bądź ich ramieniem każdego poranku oraz naszym zbawieniem w czasie niedoli.
14W środku ich pokoleń przebijasz jego głowę, głowę ich mniejszych wodzów, co pędzą wichrem, by mnie rozproszyć. Sam ich okrzyk jak gdyby ma pochłonąć biednego, który się schował w kryjówce.
1Czemu, BOŻE, stoisz z daleka i ukrywasz się w czasach niedoli?
10Jeśli zwątpiłeś w dniu niedoli – wątłą jest twoja siła.
3Ubogi człowiek, który gnębi biednych, jest jak ulewny deszcz, co nie przynosi chleba.
7Nie podałeś wody znużonemu, a głodnemu odmówiłeś chleba.
2Do Ciebie, WIEKUISTY, się chronię, obym się nie zawstydził na wieki; wybaw mnie w Twojej sprawiedliwości.
14Nie trzeba było stawać na rozdrożu, aby tępić jego uchodźców oraz wydawać jego niedobitków w dzień niedoli.
29Tak, moim światłem jest WIEKUISTY; WIEKUISTY rozjaśnia moją ciemność.
15Tak wybawia od miecza, od ich paszczy; biedaka z mocy przemożnego.
5powiadają: Przez nasz język jesteśmy potężni, nasze wargi są z nami; kto chce być naszym panem?
3Co uczynicie w dzień nawiedzenia i przeciw spustoszeniu, kiedy nadejdzie z dala? Do kogo się zwrócicie o pomoc i na jak długo zostawicie waszą sławę?
27Ich mieszkańcy są bezsilni, strwożyli się oraz zmieszali; stali się jak polna trawa, jak zieleniejąca się bylina, jak mech po dachach i śmieci przed wzejściem kłosów.
20Idź, ludu mój, wejdź do twych mieszkań i zamknij za sobą twoje drzwi; skryj się na małą chwilę, aż przeminie gniew.
10Spuściłeś obfity deszcz, Boże, na Twe omdlałe dziedzictwo i Ty je pokrzepiłeś.
19WIEKUISTY, ma siło, obrono oraz ucieczko w dniu niedoli! Do Ciebie przyjdą narody z krańców ziemi i powiedzą: Nasi ojcowie odziedziczyli tylko kłamstwo; marności, z których nie ma pożytku.
4Ty jesteś moją Skałą oraz moją Warownią, więc prowadź mnie i kieruj dla Twojego Imienia.
1Owego dnia będzie śpiewana ta pieśń na ziemi judzkiej: Mamy potężne miasto; ustalone zbawieniem niby murami i basztami.