Lamentacje 5:10
Skóra nasza jako piec zczerniała od srogości głodu.
Skóra nasza jako piec zczerniała od srogości głodu.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
8Niewolnicy panują nad nami, niemasz, ktoby nas wybawił z ręki ich.
9Z odwagą duszy naszej szukamy chleba swego dla strachu miecza i na puszczy.
8Ale teraz wejrzenie ich czerniejsze jest niż czarność, nie mogą poznani być na ulicach; przyschła skóra ich do kości ich, wyschła jest jako drzewo.
9Lepiej się tym stało, którzy są pobici mieczem, niżeli tym, co umierają głodem, gdyż oni zginęli przebitymi będąc, ale ci dla niedostatku urodzajów polnych.
10Ręce niewiast miłosiernych warzyły synów swych, aby im byli za pokarm w potarciu córki ludu mego.
30Skóra moja poczerniała na mnie, i kości moje wypiekły się od upalenia.
31Obróciła się w lament harfa moja, a instrument mój w głos płaczących.
11Niewiasty w Syonie pogwałcono; i panny w miastach Judzkich.
5Czarnamci, alem wdzięczna, o córki Jeruzalemskie! Jestem jako namioty Kedarskie, jako opony Salomonowe.
6Nie patrzajcie na mię, żem jest śniada; bo mię opalilo słonce.Synowie matki mojej rozpaliwszy się przeciwko mnie, postanowili mię, abym strzegła winnic; a winnicy mojej, którąm miała, nie strzegłam.
3Sierotamiśmy a bez ojca; matki nasze są jako wdowy.
4Wody nasze za pieniądze pijemy, drwa nasze za pieniądze kupujemy.
5Na szyi swej prześladowanie cierpiemy, pracujemy, a nie dadzą nam odpocząć.
6Egipczykom podajemy rękę i Assyryjczykom, żebyśmy się nasycili chleba.
3Nie ukrywaj oblicza twego przedemną; w dzień ucisku mego nakłoń ku mnie ucha twego; w dzień którego cię wzywam, prędko mię wysłuchaj.
4Albowiem niszczeją jako dym dni moje, a kości moje jako ognisko wypalone są.
5Porażone jest jako trawa, i uwiędło serce moje, tak, żem zapomniał jeść chleba swego.
20Pominęło żniwo, skończyło się lato, a myśmy nie wybawieni.
21Dla skruszenia córki ludu mojego skruszonym jest, żałobę ponoszę, zdumienie zdjęło mię.
6Ulękną się narody przed obliczem jego, wszystkie twarze ich jako garniec poczernieją.
3Albowiem dla niedostatku i głodu samotni byli, i uciekali na niepłodne, ciemne, osobne, i puste miejsce;
16Które bywają mętne od lodu, w których się śnieg ukrywa;
10Wyplundrowane i wybrane będzie, owszem, do szczętu spustoszone będzie; serce się rozpłynie, kolano o kolano tłuc się będzie, i boleść na wszystkich biodrach będzie, a oblicza wszystkich poczernieją.
17Dlategoż mdłe jest serce nasze, dlatego zaćmione są oczy nasze;
20Tak, że sobie żywot jego chleb obrzydzi, a dusza jego pokarm wdzięczny.
21Zniszczeje znacznie ciało jego, i wysadzą się kości jego, których nie widać było;
3A jedzą mięso ludu mojego, a skórę ich z nich zdzierają,i kości ich łamią, i rąbią je jako do garnca, a jako mięso do kotła.
25Przeczże oblicze twoje ukrywasz, a zapominasz utrapienia naszego i ucisku naszego?
12Ten chleb nasz ciepłyśmy na drogę wzięli z domów naszych tego dnia, gdyśmy wyszli, abyśmy szli do was; a teraz oto wysechł, i popleśniał.
5Byli głodnymi i pragnącymi, aż w nich omdlewała dusza ich.
10Nagiemu dopuszczają chodzić bez odzienia, a o głodzie chowają tych, którzy ich snopy noszą.
11A ci, którzy między murami ich wyciskają oliwę i prasy tłoczą, pragną.
2Ziemia Judzka płakać będzie, a bramy jej zemdleją, żałobę nosić będą na ziemi, a narzekanie Jeruzalemskie wstąpi w górę;
5Choć oto ciało nasze jest jako ciało braci naszych, a synowie nasi są jako synowie ich: wszakże oto my musimy dawać synów naszych i córki nasze w niewolę, i niektóre z córek naszych są już w niewolę podane, a nie mamy przemożenia w rękach naszych, abyśmy je wykupili, gdyż role nasze i winnice nasze inni trzymają.
4Do starości przywiódł ciało moje i skórę moję, a połamał kości moje.
13Z wysokości posłał ogień w kości moje, który je opanował; rozciągnął sieć nogom moim, obrócił mię na wstecz, podał mię na spustoszenie, przez cały dzień żałośną.
6Tedy miesiąca czwartego, dziewiątego dnia tegoż miesiąca, był wielki głód w mieście, i nie miał chleba lud onej ziemi.
17Aby niedostatek mając chleba i wody, zdumiewał się każdy z nich, i uwiądł w nieprawościach swoich.
10Macamy ściany jako ślepi, a macamy, jakobyśmy oczów nie mieli. Potykamy się w południe jako w zmierzk; w wielkich dostatkach podobniśmy umarłym.
24Skoro usłyszymy wieść o nim, osłabieją ręce nasze, ucisk nas ogarnie, i boleść jako rodzącą.
20Zwłaszcza, iż nie była wycięta majętność nasza, lecz ostatki ich ogień pożarł.
17Pogniły ziarna pod skibami swemi, spustoszone są gumna, zburzone są szpichlerze; bo wyschło zboże.
5Obleczone jest ciało moje w robaki i w plugastwo z prochu; skóra moja popadała się, i rozsiadła się.
10Którzy siedzą w ciemności i w cieniu śmierci, ściśnieni będąc nędzą i żelazem,
6Większe jest karanie córki ludu mojego, niżeli pomsta Sodomy, która jest podwrócona w jednem okamgnieniu, i nie zostały na niej ręce.
19Prędsi są ci, którzy nas gonią, niż orły niebieskie; po górach nas gonią, na pustyniach czyhają na nas.
6A teraz dusza nasza wywiędła nic inszego nie mając, oprócz tej manny, przed oczyma swemi.
6Bo przyłożyli serce swe do zasadzek, jako piec rozpalony; całą noc śpi piekarz ich, a z poranku gore jako płomień ognia.
7Ziemia wasza spustoszona, miasta wasze popalone ogniem. Ziemię waszę cudzoziemcy przed wami pożerają i pustoszą, jako zwykli cudzoziemcy.
22A gdy na ziemię spojrzy, oto ucisk i ciemność, zaćmienie, bieda, i obaczy, że jest wrażony do ciemności.