Ksiega Przyslów 7:13
I uchwyciła go, i pocałowała go, a złożywszy wstyd z twarzy swojej, rzekła mu:
I uchwyciła go, i pocałowała go, a złożywszy wstyd z twarzy swojej, rzekła mu:
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
7I widziałem między prostakami, obaczyłem między synami młodzieńca głupiego,
8Który szedł ulicą przy rogu jej, drogą postępując ku domowi jej.
9Ze zmierzkiem pod wieczór, w ciemności nocnej, i w mroku.
10A oto niewiasta spotkała go, w ubiorze wszetecznicy, chytrego serca,
11Świegotliwa i nie ukrócona, a w domu własnym nie mogły się ostać nogi jej;
12Raz na dworzu, raz na ulicach i po wszystkich kątach zasadzki czyniąca;
21I nakłoniła go wielą słów swoich, a łagodnością warg swoich zniewoliła go.
22Wnet poszedł za nią, jako wół, gdy go na rzeź wiodą, a jako głupi do pęta, którem karany bywa.
14Ofiary spokojne są u mnie; dzisiajm oddała śluby moje.
15Przetożem wyszła przeciw tobie, abym pilnie szukała twarzy twojej, i znalazłam cię.
1Obyżeś był jako bratem moim, pożywając piersi matki mojej! abym cię znalazłszy na dworzu, pocałowała cię, a nie była wzgardzona.
2Niech mię pocałuje pocałowaniem ust swoich; albowiem lepsze są miłości twoje niż wino.
20Bo przeczże się masz kochać w obcej, synu mój! i odpoczywać na łonie cudzej?
5Aby cię strzegły od żony cudzej, i od obcej, która mówi łagodne słowa.
11A gdy mu podawała, aby jadł, uchwyciwszy ją, rzekł do niej: Pójdź, leż ze mną, siostro moja.
27I dało się uwieść potajemnie serce moje, a całowały rękę moję usta moje:
25Nie pożądaj piękności jej w sercu twojem, a niech cię nie łowi powiekami swemi.
26Albowiem dla niewiasty wszetecznej zubożeje człowiek aż do kęsa chleba; owszem żona cudzołożna drogą duszę łowi.
15A ujrzawszy ją Judas, mniemał, że to nierządnica, bo zakryła była twarz swoję.
16Tedy ustąpiwszy do niej z drogi, mówił: Proszę niech wnijdę do ciebie; albowiem nie wiedział, żeby jego synowa była. I rzekła: Cóż mi dasz, żebyś do mnie wszedł?
10Jam jest miłego mego, a do mnie jest rządza jego.
3Bo choć niewiasty obcej wargi miodem opływają, a gładsze niż oliwa usta jej:
45Nie pocałowałeś mię, ale ta jako weszła, nie przestała całować nóg moich.
13Bo gdzieżebym się obróciła z zelżywością moją? a ty będziesz jako jeden z szalonych w Izraelu. Ale raczej mów proszę z królem; bo mię nie odmówi tobie.
14Lecz on nie chciał usłuchać głosu jej, ale zmógłszy ją, uczynił jej gwałt, i leżał z nią.
18Pójdźże, opójmy się miłością aż do poranku, ucieszmy się miłością.
20Takać jest droga niewiasty cudzołożącej: je, a uciera usta swoje, i mówi: Nie popełniłam złego uczynku.
16Wyrywając cię od niewiasty postronnej i obcej, która pochlebia łagodnemi słowy;
14A dałby przyczynę, aby mówiono o niej, i wprowadziłby na nię złą sławę, mówiąc; Pojąłem tę żonę, a wszedłszy do niej, nie znalazłem jej panną:
4A gdym maluczko odeszła od nich, zarazem znalazła tego, którego miłuje dusza moja. Uchwyciłam się go, a nie puszczę go, aż go wprowadzę do domu matki mojej, i do pokoju rodzicielki mojej.
15Cóż miłemu memu do domu mego? ponieważ bez wstydu pacha złości z wieloma, a ofiary święte odeszły od ciebie; i że się w złości swojej radujesz.
9Ujęłaś serce moje, siostro moja, oblubienico moja! ujęłaś serce moje jednem okiem twojem, i jednym łańcuszkiem na szyi twojej.
3Lewica jego pod głową moją, a prawicą swoją obłapia mię.
7Natrafili mię stróże, co chodzą po mieście; ubili mię, zranili mię, wzięli i płaszcz mój ze mnie stróże murów.
3A rozesłała dzieweczki swoje, woła na wierzchach najwyższych miejsc w mieście, mówiąc:
4Ktokolwiek jest prostakiem, wstąp sam; a do głupich mówi:
26I znalazłem rzecz gorzciejszą nad śmierć, to jest, taką niewiastę, której serce jest jako sieci i sidło, a ręce jej jako pęta. Kto się Bogu podoba, wolny będzie od niej; ale grzesznik będzie od niej pojmany.
27Ponieważ ją na polu trafił, a gdy wołała dzieweczka poślubiona, nie był, kto by ją ratował.
7Przyszedłszy tedy mówił z oną niewiastą, a podobała się oczom Samsonowym.
17Tedy weszli do niej synowie Babilońscy do komory nierządu, i zmazali ją wszeteczeństwem swojem; a gdy się splugawiła z nimi, odstąpiła dusza jej od nich.
10Zstąpiłam do ogrodu orzechowego, abym oglądała owoce rosnące w dolinach; abym obaczyła, jeźli kwitną winne macice, a wypuszczająli pączki jabłonie granatowe.
25Niechaj się nie uchyla za drogami jej serce twoje, ani się tułaj po ścieszkach jej.
26Albowiem wielu zraniwszy poraziła, i mocarze wszyscy pozabijani są od niej.
14A siedzi u drzwi domu swego na stołku, na miejscach wysokich w mieście,
8Oddal od niej drogę twoję, a nie przybliżaj się ku drzwiom domu jej.
13I widziałem, że się splugawiła, a iż jednaka droga obu była.
16Ktokolwiek jest prostakiem, wstąp sam; a do głupiego mówi:
10A teraz odkryję sprosność jej przed oczyma miłośników jej, a nikt jej nie wyrwie z ręki mojej.
6Lewica jego pod głową moją, a prawica jego obłapia mię.
32Ani jako niewiasta cudzołożąca, która mimo męża swego obcych przypuszcza.