Ksiega Hioba 13:14
Cokolwiek się stanie, wezmę swe ciało w zęby, a mą duszę złożę w moje pięści.
Cokolwiek się stanie, wezmę swe ciało w zęby, a mą duszę złożę w moje pięści.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
15Przecież i tak mnie uśmierci; już nie mam nadziei. BG Ale przed Jego obliczem chcę obronić moje postępowanie.
13Zostawcie mnie, abym mógł mówić i niech przyjdzie na mnie, co chce.
19Kto jest tym, co mógłby się ze mną spierać? Wtedy zamilknę i skonam.
20Tylko nie czyń mi tych dwóch rzeczy, a nie będę się skrywał przed Twym obliczem.
21Usuń ode mnie Twoją rękę, a Twa groza niech mnie nie trwoży.
22Wtedy zawołaj – a odpowiem, albo ja będę mówił – a Ty mi odpowiadaj.
9Gdyby Bóg zechciał mnie skruszyć; gdyby puścił rękę, aby mnie odciąć.
10Wtedy miałbym to za pociechę i zachwycił się wśród okrutnej męczarni, że nie odrzucałem rozkazów Świętego.
11Jaka jest moja siła, bym jeszcze czekał? Jaki mój kres, bym przedłużał moją cierpliwość?
15Wolałbym uduszenie; raczej śmierć, niż ten mój szkielet.
16Zanikam, nie będę wiecznieżył; zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem.
20Do skóry, do mojego ciała przylgnęły moje kości, a ocalały zaledwie dziąsła moich zębów.
21Zmiłujcie, zmiłujcie się nade mną, wy, moi przyjaciele, bo dotknęła mnie ręka Boga.
4Czy przeciw ludziom zwraca się moja skarga? Jakbym wtedy zdołał zachować cierpliwość?
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
22niech odpadnie moja łopatka od swego grzbietu, a me ramię niech będzie odtrącone od łokcia!
23Niechybnie padła by na mnie trwoga przed karą Boga i nie mógłbym się ostać w obliczu Jego majestatu.
11Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził w goryczy mojej duszy.
13O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a potem o mnie wspomniał!
14Kiedy człowiek umiera, to czy znowu ożyje? Jeśli tak, wtedy bym wytrwał przez wszystkie dni mej służby, aż by nadeszło moje wyzwolenie.
13Czyż nie jestem zupełnie pozbawiony oparcia, a wytrwałość usunięto daleko ode mnie?
34Niech odejmie ode mnie swój bat i niech mnie nie trwoży Jego groza.
35Wtedy potrafię mówić, nie obawiając się Go – gdyż nie czuję się takim u siebie.
26A następnie, kiedy ta moja skóra zatoczy koło, jednak jako istotażywa ujrzę Boga.
27Ujrzę Go sam, tak, zobaczą Go moje oczy, ale nie jako przeciwnika. W tęsknocie za tym zanikają w mym łonie nerki.
1Obrzydziłem sobie me życie, to też swobodnie wyleję moją skargę nad sobą i w goryczy mej duszy będę mówił.
2Powiem Bogu: Nie potępiaj mnie; powiedz mi, czemu mnie zwalczasz?
5Dalekim to jest ode mnie, abym wam słuszność przyznawał; póki nie skonam, nie pozwolę sobie zabrać mej niewinności.
6Trzymam się mojej sprawiedliwości i jej nie puszczę, a me sumienie nie potępia żadnego z moich dni.
13Czy nie dlatego, że zwracasz swojego ducha przeciw Bogu i wyrzucasz z twych ust takie słowa?
24Czemu zakrywasz Twoje oblicze i uważasz mnie za Swojego wroga?
3Jednak chciałbym przemówić do Wszechmocnego oraz pragnę rozsądzić się z Bogiem.
10Oniemiałem i nie otwieram moich ust, bo Ty to uczyniłeś.
3A teraz, o WIEKUISTY, zabierz ode mnie moje życie; bo lepszą jest dla mnie śmierć, niż moje życie.
15Cóż mam teraz powiedzieć? Przecież gdy On mi to zapowiedział – On też dokona. Będę pielgrzymował przez wszystkie moje lata razem z goryczą mej duszy.
9Wtedy do mnie powiedział: Stań przy mnie i mnie dobij, bo chwycił mnie kurcz, a we mnie jest jeszcze moje życie.
5Raczej niech chwycą się Mej potęgi i zawarą ze Mną pokój, tak, zawarą ze Mną pokój.
5Wyciągnij raz Twoją rękę i dotknij jego kości, i ciała – a pewnie otwarcie się Ciebie wyrzeknie.
9Jego gniew mnie szarpie i ściga, zgrzyta na mnie swoimi zębami; jak wróg rozsrożył na mnie swój wzrok.
7wtedy ja, będąc prostolinijny, bym się z Nim prawował, więc zostałbym przez mojego sędziego uwolniony na zawsze.
13Wołałem do rana jak lew – bo tak gruchotał wszystkie moje kości; a dziś, zanim nadejdzie noc, to mi dokonasz.
40Oto podnoszę ku niebu Moją rękę i powiadam: Jak jestem żywy na wieki!
4Starł moją cielesną naturę, moją skórę i pogruchotał me kości.
4Bo tkwią we mnie groty Wszechmocnego, a mój duch wsysa ich jad, który pali; nacierają na mnie grozy Boże.
12Żyłem spokojnie – a mnie skruszył; pochwycił za mój kark, wstrząsnął mną oraz mnie Sobie postawił za cel.
15Uszyłem wórwokół mej skóry, a mój rógwryłem w ziemię.
2Żyje Bóg, który mnie pozbawił mojego rozstrzygnięcia sprawy; Wszechmocny, co przejął goryczą moją duszę,
3że dopóki mam w sobie oddech i Boże tchnieniew mych nozdrzach,
14Jakże ja zdołam Mu odpowiedzieć, czy wobec Niego dobrać słowa.
25Gdyż wyciągnął swoją rękę przeciwko Bogu i opierał się Wszechmocnemu.