Ksiega Psalmów 115:7
Ich ręce nie dotykają, ich nogi nie stąpają, nie odzywają się swoim gardłem.
Ich ręce nie dotykają, ich nogi nie stąpają, nie odzywają się swoim gardłem.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
4Ich posągi to srebro i złoto dzieło rąk ludzkich.
5Mają usta, a nie mówią; oczy, a nie widzą;
6mają uszy, a nie słyszą; mają nozdrza, a nie czują.
15Posągi pogan srebro i złoto, te są dziełami rąk ludzkich.
16Mają usta a nie mówią; mają oczy a nie widzą;
17mają uszy a nie słyszą i nie mają tchnienia w swych ustach.
18Niech jak one będą ich twórcy; każdy, kto im zaufał.
8Takimi niech będą ich wytwórcy i wszyscy, co im ufają.
4Ozdabia go się srebrem i złotem, gwoździami i młotami je przytwierdzają, aby się nie chwiało.
5Potem stoją jako wykute słupyi nie mówią; obnoszone są, ponieważ się krokiem nie ruszą; nie bójcie się ich, bowiem nie mogą szkodzić, ale i nie są zdolne być pożytecznymi.
18Nie poznają, ani nie rozważają, bo zaklejone są ich oczy, by nie widziały, ani nie zrozumiały ich serca.
8Ziemia pełna jest ich bałwanów, korzą się przed dziełem swych rąk; przed tym, co utworzyły ich palce.
9Twórcy posągów – wszyscy są nicością, a ich chluby niezdatne do niczego; ich świadkowie to oni sami; nic nie widzą oraz nie rozumieją ku swej hańbie.
10Kto tworzy bożka, lub leje posąg, do niczego nie jest przydatny?
8Poniżej ich skrzydeł, po czterech ich stronach były ludzkie ręce. A co do ich wyglądu oraz skrzydeł, które były po czterech ich stronach –
17wtedy jest oszołomiony każdy człowiek oraz nie może tego pojąć. Także, z powodu rzeźby, pohańbiony jest każdy złotnik, bo jego odlew jest kłamstwem; nie ma w nim ducha.
18Dzieła obłędu są marnością, zginą w czasie swojego nawiedzenia.
9Swoimi ustami miotają na niebiosa, a ich język pełza po ziemi.
14Wtedy każdy człowiek jest oszołomiony, bo tego nie rozumie, i każdy złotnik pohańbiony z powodu rzeźby – bo jego odlew jestkłamstwem oraz nie ma w nim ducha.
15Są marnością, dziełem obłędu; wyginą w czasie swojego nawiedzenia!
5Lecz tego nie pojmują oraz nie rozumieją; chodzą w ciemności; zachwiane są wszystkie podstawy ziemi.
7Wychodzą wieczorem, warczą jak psy i okrążają miasto.
8Tym jednym są ogłupieni i zbłaźnieni, nauką z kawałka drewna, tą nicością.
8tych, których usta mówią fałsz i których prawica jest zawodną prawicą.
21Posłuchaj tego nierozumny ludu, co nie masz serca; który masz oczy a nie widzisz, uszy a nie słyszysz!
20A pozostali z ludzi, którzy nie zostali zabici przez te ciosy nie skruszyli się z powodu uczynków swoich rąk, by nie oddawać pokłonu demonom i wizerunkom złotym, srebrnym, miedzianym, kamiennym i drewnianym które nie mogą widzieć, ani słuchać, ani chodzić.
12Wszyscy się odwrócili, razem zostali zmarnowani; nikt nie jest czyniącym dobroć, nie jest aż do jednego.
13Otwartym grobem jest ich gardło, oszukiwali swoimi językami, jad żmij przy ich wargach;
16Ujrzą to ludy oraz zwątpią w całą swoją potęgę; położą rękę na usta, a uszy im ogłuchną.
28Bowiem to naród pozbawiony roztropności i nie ma w nich rozsądku.
8Nie obejrzy się na ołtarze, dzieło swych rąk; nie spojrzy na to, co utworzyły jego palce; ani na gaje, ani też na posągi słońca.
17a drogi pokoju nie poznali;
7Niosą go na ramieniu, dźwigają, ustawiają na jego podstawie i stoi, ze swego miejsca się nie ruszy; choć się do niego woła – nie odpowiada i z niedoli nikogo nie wybawia.
3Dzień dniowi podaje słowo, a noc nocy przekazuje wieść.
5Gdyż nie zważają na sprawy WIEKUISTEGO i dzieło Jego rąk; oby ich zburzył i ich nie odbudował.
9BOŻE, prowadź mnie w Twojej sprawiedliwości; wobec czyhających na mnie utoruj przede mną Twoją drogę.
19Biada temu, co woła do drewna: Ocuć się! Do martwego kamienia – Obudź się! Czyżby ten miał udzielać wskazówek? Patrzcie na niego! Powleczony jest srebrem i złotem, ale ducha żadnego w nim nie ma.
6Ich tkaniny nie nadają się na szatę, zatem nie nakryją się swoimi wyrobami; ich prace – robotami bezprawia, a w ich dłoni czyny grabieży.
15a ich nogi skore, by wylać krew;
17Nie chwalą WIEKUISTEGO umarli, ani wszyscy co zstępują do Krainy Umarłych.
28Będziecie tam służyli bóstwom, dziełu ludzkich rąk, drewnu i kamieniowi, które nie widzą, nie słyszą, nie jedzą, ani nie mają powonienia.
27Lecz chociaż powtórzysz im te wszystkie słowa nie usłuchają cię; choć będziesz do nich wołał oni ci nie odpowiedzą.
5Nie dzielą mozołu sług i wraz z ludźmi nie bywają trapieni.
10Jego stróże są ślepi, bezmyślni; wszyscy oni jak nieme psy, nie umiejące szczekać; senne, wylegujące się, lubiące drzemki.
11Teraz otaczają nas na każdym kroku; zwracają swoje oczy, by nas powalić na ziemię.
4Nikt nie podnosi głosu za sprawiedliwością i nikt nie spiera się w uczciwości; ufają w próżność i mówią fałsz; obcują z niegodziwością oraz rodzą bezprawie.
7Z otyłości wystąpiło ich oko; wezbrały urojenia ich serca.
13Dlatego im w podobieństwach mówię, że patrząc nie widzą, i słuchając nie słyszą, ani nie rozumieją.