Ksiega Hioba 32:19
Oto moje wnętrze jest jak moszcz, któremu się nie otwiera; jak świeżo napełnione bukłaki, które muszą pęknąć.
Oto moje wnętrze jest jak moszcz, któremu się nie otwiera; jak świeżo napełnione bukłaki, które muszą pęknąć.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
18Bo jestem pełen słów, w moim wnętrzu dławi mnie wstrzymywany oddech.
20Przemówię, bym sobie ulżył; otworzę moje usta i się odezwę.
37Nikt też nie leje świeżego wina w stare bukłaki; zaś jeśli nie świeże wino rozedrze skórzane bukłaki i samo się wyleje, a bukłaki będą zniszczone.
38Ale świeże wino należy wlewać do nowych bukłaków; a obydwa bywają zachowane.
39Nikt też, kiedy się napije starego, nie chce zaraz świeżego; gdyż mówi: Stare jest dobre.
22Także nikt nie leje młodego wina w stare bukłaki; bo inaczej wino rozerwie bukłaki; zatem i wino, i bukłaki są niszczone. Ale młode wino powinno być wlewane w nowe bukłaki.
24Gdyż mojemu chlebowi towarzyszy mój jęk, a me skargi rozlewają się niczym woda.
14Rozwarli na mnie swą paszczę, jak lew co porywa i ryczy.
15Jestem rozlany jak woda, rozeszły się wszystkie moje członki, pośród moich wnętrzności, moje serce jest roztopione jak wosk.
17Ani nie leją młodego wina w stare bukłaki; bo inaczej, bukłaki są rozrywane, a wino wylewane i bukłaki zniszczone; ale młode wino leją w nowe bukłaki, i oba są zachowywane.
3Moje biodra są pełne dreszczu; ogarnęły mnie bóle, jak bóle rodzącej; jestem tak oszołomiony, że nie słyszę; strwożony tak, że nie widzę.
7Smuci się moszcz, obumiera winna latorośl, wzdychają wszyscy wesołego serca.
13A oto winne łagwie! Były nowe, gdyśmy je napełnili, a teraz popękały. Oto nasze szaty oraz nasze sandały! Wskutek dalekiej podróży zupełnie zwiotczały.
18Nie dopuścił abym odetchnął, lecz nasycił mnie gorzkim bólem.
14Od dawna milczałem – lecz czy mam pozostać spokojnym, wstrzymywać się, jęczeć jak rodząca? Chcę burzyć, a przy tym chłonąć!
27Wrą moje wnętrzności oraz nie mogą się uciszyć, gdyż wyszły mi na spotkanie dni utrapienia.
10Wtedy napełnią się obfitością twe spichlerze, a twe kadzie będą przelewać się moszczem.
10Po czym stłuczesz ten dzban przed oczami mężów, co z tobą pójdą,
34Czyż to nie u Mnie schowane, zapieczętowane w Moim schowku?
7Pokrzywiłem się, bardzo pochyliłem i przez cały dzień chodzę w żałobie.
8Gdyż moje biodra pełne są zgorzeli i nie ma nic zdrowego w mojej cielesnej naturze.
9Zdrętwiałem, wielce się skruszyłem, jęczę ze wzburzenia mego serca.
12Dlatego oświadcz im to słowo: Tak mówi WIEKUISTY, Bóg Israela: Każdy dzban napełnia się winem! A kiedy ci powiedzą: Czyż nie wiemy, że każdy dzban bywa napełniany winem?
24jego kadzie napełnione są mlekiem, a szpik jego kości – napojony.
19Wnętrza, moje wnętrza! Drżę.. O, ściany mojej piersi! Wrze we mnie moje serce, nie mogę milczeć! Moja duszo, słyszysz odgłos trąb, wojenną wrzawę!
13Okrążają mnie Jego strzały, bez litości rozdziera moje nerki, a mą żółć wylewa na ziemię.
14Uderza we mnie ciosem za ciosem; rzucił się na mnie jak mocarz.
16Teraz rozlewa się we mnie moja dusza i silnie pochwyciły mnie dni niedoli.
21Gdyż wrzało moje serce i kłuły mnie wnętrzności,
9Nie wydałeś mnie w moc wroga, a me nogi postawiłeś na rozległej przestrzeni.
1Mój duch jest złamany, moje dni przygasły, groby czekają.
18Wskutek przemożnej siły Boga zmieniła się moja szata i mnie ściska jak szyjny otwór mojej tuniki.
13Oto Ja ścisnę ziemię pod wami, tak jak ciśnie wóz natłoczony snopami.
11Między murami wydeptują oliwę, tłoczą prasy, a przy tym pragną.
11Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził w goryczy mojej duszy.
6Dajcie napój temu, co ginie; a wino tym, których dusza jest rozgoryczona.
2O, jak urocze są twoje stopy w sandałach, ty, szlachetna córo. Zagięcia twoich bioder są jak kolie, wyrobione ręką mistrza.
83Bo byłem jak wór w dymie, ale nie zapomniałem Twoich ustaw.
15Nasycił mnie goryczami oraz napełnił piołunem.
9A kiedy pomyślałem: Nie wspomnę o Nim, ani w Jego Imieniu nie będę więcej mówił wtedy to było w moim sercu jak płonący, tłumiony w moich członkach ogień; usiłowałem go powstrzymać, ale nie mogłem.
20Spójrz, WIEKUISTY, jak mi ciasno oraz jak wrze me wnętrze. W moim łonie przewraca się serce, gdyż jestem krnąbrna i byłam krnąbrna. Na zewnątrz miecz osierocał, a wewnątrz mór.
24Ja kopałem i piłem cudze wody; ja też, krokiem mych stóp, wysuszę wszystkie strumienie Macoru.
14jednak pokarm zamienia się w jego trzewiach w jaszczurzą żółć we wnętrzu.
15Pochłonął bogactwa, ale musi je znowu wypluć; Bóg wyrzuci je z jego głodnego wnętrza.
3Gdy milczałem, próchniały moje kości oraz jęczałem cały dzień.
10Czyż nie rozlałeś mnie jak mleko i nie zgęściłeś mnie jak ser?
5Ocućcie się upojeni i płaczcie! Wszyscy, co pijecie wino, biadajcie nad moszczem, że został wydarty z waszych ust!
17Ponieważ powiedziałem: Niech nie mają ze mnie radości, kiedy się chwieje moja noga; niech się nade mnie nie wynoszą.
4Więc wątpił we mnie mój duch, osłupiało me serce w moim wnętrzu.
11Dlatego jestem przesycony zapalczywością WIEKUISTEGO, nie mogę jej powstrzymać. Niech się wyleje na ulicy na niemowlę i na zebranie młodzieńców; gdyż zostaną pojmani tak mąż, jak i niewiasta; starzec wraz z sytym lat.