Ksiega Hioba 6:15
Moi bracia zawiedli mnie jak potok; jak łożysko strug, które czasem wzbierają.
Moi bracia zawiedli mnie jak potok; jak łożysko strug, które czasem wzbierają.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
16Które zmętniały od lodu, a ponad nimi stwardniał śnieg.
17Kiedy się roztopią – znikają, a gdy przypiecze gorąco – wysychają na swoim miejscu.
18Ku nim zwracają się na swej drodze karawany – ciągną na pustkowie i giną.
6Bo twoi bracia i dom twojego ojca – ci się tobie sprzeniewierzyli i za tobą wołają pełnymi ustami. Nie ufaj im, choćby życzliwie do ciebie przemawiali!
13Oddalił ode mnie moich braci oraz stronią ode mnie moi przyjaciele.
14Opuścili mnie moi krewni i zapomnieli o mnie znajomi.
7Jednak oni, jak ludzie, przekroczyli Przymierze; tam się Mnie sprzeniewierzyli.
7Zaś dostatek, który nabyli i ich zapasy uniosą nad potok na stepie.
19tego, który wygłasza kłamstwa, jako fałszywy świadek oraz tego, kto rozsiewa swary pomiędzy braćmi.
14Wątpiącemu należy się współczucie bliźniego, choćby odstępował od bojaźni przed Wszechmocnym.
13Zburzyli moją ścieżkę; przyczyniają się do mej nędzy; oni, co sami nie mają nikogo, kto by ich wspomógł.
14Napadli i z wrzaskiem się zwalili, jak przez otwarty wyłom muru.
2Napinają swój język, niby kłamliwy łuk; nie przez prawdę wzmocnili się na ziemi, bo od złego do złego uczynku postępują, a Mnie nie znają mówi WIEKUISTY.
3Wystrzegajcie się każdy swojego przyjacielaoraz nie polegajcie na żadnym z braci, bo każdy brat knuje zdradę, a każdy przyjaciel krąży jako oszczerca.
4Każdy oszukuje przyjaciela, a prawdy nie mówią! Przyzwyczaili swój język do mówienia fałszu i w przekrętach opadają z sił.
5Twa siedziba pośród obłudy; z powodu obłudy nie chcą Mnie znać mówi WIEKUISTY.
6Dlatego tak powiedział WIEKUISTY Zastępów: Oto wypróbuję ich i doświadczę, bo co mam innego uczynić względem córki Mojego ludu?
6Oto Ezaw jest przetrząśnięty i przeszukane jego skarby!
7Wszyscy sprzymierzeńcy wypędzili cię aż na granicę, zdradzili, zmogli cię twoi przyjaciele, a twoi stołownicy ustawili przed tobą sidła; nie było w tobie rozwagi.
11Czy może być ktoś czystym przy fałszywej wadze oraz mieszku z szalbierczymi ciężarkami?
12Gdy jego możni pełni są zdzierstwa, jego mieszkańcy prawią kłamstwa, a w ich ustach język jest chory?
10Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Nie tak to ma być, moi bracia.
10Czy nie wszyscy mamy jednego Ojca? Czy nie stworzył nas jeden Bóg? Czemu brat sprzeniewierza się bratu, znieważając przymierze naszych przodków?
18Lekko się unoszą na powierzchni wody, ich udział na ziemi jest przeklęty; nie kierują się na drogę do swych winnic.
13Bo Mój lud popełnił dwojakie zło: Opuścili Mnie – źródło żywych wód, by wyżłobić sobie zbiorniki, zbiorniki popękane, które nie mogą zatrzymać wody.
16Nie bądźcie prowadzeni na manowce, moi umiłowani bracia.
15Mój synu! Nie udawaj się z nimi w drogę, powstrzymuj swoją nogę od ich ścieżki!
15których ścieżki zostały skrzywione, i są chytrzy na swych manowcach.
8Ale to wy krzywdzicie oraz dopuszczacie się oszustwa, i to względem braci.
15Choćby wśród bujnych niw się rozkwitał nadejdzie wschodni wiatr, wicher WIEKUISTEGO, który się zrywa od puszczy. Wsiąknie jego źródło, wyschnie jego zdrój; tak wydrze mu skarbiec wszystkich cennych rzeczy.
20Bo jak żona się sprzeniewierza swojemu towarzyszowi – tak się sprzeniewierzyliście Mnie, domie Israela mówi WIEKUISTY.
15A oni podczas mego upadku cieszą się oraz gromadzą; oszczercy, których nie znam, gromadzą się przeciw mnie; szarpią mnie oraz nie poprzestają.
11Gdyż wielce Mi się sprzeniewierzył dom Israela i dom Judy mówi WIEKUISTY.
15Chcesz się trzymać odwiecznego szlaku, którym kroczyli ludzie fałszu?
7Wszyscy, nawet bracia ubogiego go nienawidzą; o ileż bardziej usuwają się od niego jego towarzysze. A on goni za ich przyrzeczeniami, ale ich nie ma.
16Tym mniej wstrętny oraz zepsuty człowiek, który pije niesprawiedliwość jak wodę.
26Bo w Mym narodzie znajdują się niegodziwi; czyhają jak ptasznicy, opadają, zastawiają sidła, by złowić ludzi.
2Z kraju zniknęli bogobojni, więc nie ma uczciwych między ludźmi. Wszyscy czyhają na krew; jeden zarzuca sieć na drugiego.
6Ustawicznie przekręcają moje słowa, wszystkie ich zamysły są ku mojemu nieszczęściu.
26Jak mętne źródło i zepsuta krynica – tak sprawiedliwy, który się ugina wobec niegodziwego.
15by niegodziwym zostało zabrane ich światło i było pokruszone ramię, które jest podniesione.
17Prawdziwy przyjaciel miłuje w każdy czas i jak brat stawia się on w nieszczęściu.
28Wszyscy oni są najkrnąbrniejszymi z krnąbrnych, postępują jak oszczercy, tylko miedź i żelazo, wszyscy oni zepsuci.
13Zaprawdę, od najmłodszego do najstarszego z nich, każdy goni za wyzyskiem, i każdy uprawia kłamstwo, od proroka do kapłana.
12Moi przyjaciele i towarzysze stronią od mojej plagi, moi bliscy stanęli z dala.
18Czemu tak trwałą jest moja boleść, dotkliwą moja rana oraz nie daje się uśmierzyć? Stałeś się dla mnie podobnym do mylącego, jak niespokojne fale.
4Słowa z ust rozumnego męża są jak głębokie wody; to potok, który się rozlewa, zdrój mądrości.
22Twoje srebro zamieniło się w odpadek, a twój napój został zaprawiony wodą.
11Jak wody ściekają do morza, a strumień opada i wysycha –
16Z krańca ziemi słyszymy śpiewy: Cześć sprawiedliwym. Ale ja wołam: Zanikam, zanikam, biada mi! Zdrajcy zdradzają oraz przybrali szatę zdrajców.