Ksiega Hioba 6:2
O gdyby pilnie zważono narzekanie moje, a biedę moję pospołu na wagę włożono,
O gdyby pilnie zważono narzekanie moje, a biedę moję pospołu na wagę włożono,
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
3Tedyby była cięższą nad piasek morski; przetoż mi słów niestaje.
4Albowiem strzały Wszechmocnego tkwią we mnie, których jad wysuszył ducha mego, a strachy Boże walczą przeciwko mnie.
1I odpowiedział Ijob, a rzekł:
1A odpowiadając Ijob rzekł:
2Czemuż jeszcze uporem zowiecie narzekanie moje, choć bieda moja cięższa jest niż wzdychanie moje?
3Obym wiedział, gdziebym go mógł znaleść, szedłbym aż do stolicy jego.
6Niech mię zważy na wadze sprawiedliwej, a niech Bóg pozna szczerość moję.
8Bodajże się spełniła prośba moja! Niechże mi Bóg da, czego oczekuję!
9Oby się Bogu podobało, żeby mię zniszczył, a żeby mię wyciął, rozpuściwszy rękę swoję!
10Bo mam jeszcze pociechę swoję, (chociaż pałam w boleści, a Bóg mi nie folguje) żem nie taił słów Świętego.
11Cóż jest za moc moja, abym potrwał? albo co za koniec mój, abym przedłużył żywota mego?
11Izali mam usprawiedliwić szale niesprawiedliwe, i w worku gwichty fałszywe?
23Oby teraz napisane były słowa moje! oby je na księgach wyrysowano!
5Ponieważ Ijob rzekł: Jestem sprawiedliwym, a Bóg odrzucił sprawę moję:
6I mamże kłamać, mając sprawiedliwą? Bolesny jest postrzał mój bez przewinienia.
35Obym miał kogo, coby mię wysłuchał; ale oto ten jest znak mój, że Wszechmogący sam odpowie za mię, i księga, którą napisał przeciwnik mój.
36Czylibym jej na ramieniu swojem nie nosił? a nie przywiązałbym jej sobie miasto korony?
6Ale jeźli będę mówił, przecież się nie ukoi boleść moja; a jeźli też przestanę, izaż odejdzie odemnie?
7A teraz zemdlił mię; spustoszyłeś, o Boże! wszystko zgromadzenie moje.
1Jeszcze dalej Ijob prowadził rzecz swoję, i rzekł:
2Któż mi to da, abym był jako za miesięcy dawnych, za dni onych, których mię Bóg strzegł;
1Potem dalej Ijob prowadził rzecz swoję, i rzekł:
2Jako żyje Bóg, który odrzucił sąd mój, a Wszechmocny, który gorzkości nabawił duszy mojej:
36Boże, Ojcze mój! niech będzie Ijob doskonale doświadczony, przeto, iż nam odpowiada, jako ludziom złym.
17Bom rzekł: Niechaj się nie cieszą ze mnie; gdyby szwankowała noga moja, niechaj się hardzie nie podnoszą przeciwko mnie.
4Izaż do człowieka obracam narzekanie moje? a ponieważ mam o co, jakoż się niema trapić duch mój?
13Azaż obrony mojej niemasz przy mnie? azaż rozsądek oddalony odemnie?
19Biada mnie nad zniszczeniem mojem: bolesna jest rana moja, chociażem był rzekł: Zaiste tę niemoc będę mógł znieść.
2Dokądże trapić będziecie duszę moję, a nacierać na mię mowami swemi?
12Nicże was to nie obchodzi? o wszyscy, którzy mimo idziecie drogą! Obaczcie, a oglądajcie, jeźli jest boleść, jako moja boleść, która mi jest zadana, jako mię zasmucił Pan w dzień gniewu zapalczywości swojej.
18Serce moje we mnie, któreby mię miało posilać w smutku, mdłe jest.
24Albowiem kiedy mam jeść, wzdychanie moje przychodzi, a rozchodzi się jako woda ryczenie moje;
4Niemasz nic całego w ciele mojem dla rozgniewania twego; niemasz odpoczynku kościom moim dla grzechu mojego.
5A jeźli się przeciw mnie wynosicie, a obwiniacie mię pohańbieniem mojem,
6Wiedzcież, żeć mię Bóg odwrócił, i siecią swoją obtoczył mię.
7Oto, wołamli o krzywdę, nie bywam wysłuchany; krzyczęli, niemasz sądu.
6Przetoż żałuję i pokutuję w prochu i w popiele.
2I zawołał Ijob, mówiąc:
7Ogrodził mię, abym nie wyszedł, obciążył okowy moje;
20Izaż nie trocha dni moich? Przetoż przestań, a zaniechaj mię, abym się troszeczkę posilił,
1Jam jest ten mąż, którym widział utrapienie od rózgi rozgniewania Bożego.
1Tęskni sobie dusza moja w żywocie moim; rozpuszczę przeciw sobie narzekanie moje, a będę mówił w gorzkości duszy mojej.
16A teraz we mnie rozlała się dusza moja; ogarnęły mię dni utrapienia;
22Niech przyjdzie wszystka złość ich przed obliczność twoję, a uczyń im, jakoś mnie uczynił dla wszystkich przestępstw moich; bo wielkie są wzdychania moje, a serce moje żałośne.
7Tamby się człowiek szczery rozprawił z nim, i byłbym wolnym wiecznie od sędziego mego.
19Wrzucił mię w błoto, a jestem podobien prochowi i popiołowi.
15Jeźlim bezbożny, biada mi! a choćbym też był sprawiedliwym, nie podniosę głowy mojej, będąc nasycony pohańbieniem,i widząc utrapienie moje,
5Dowiedziałbym się, jakoby mi odpowiedział, a zrozumiałbym, coby mi rzekł.
8Zaiste jabym szukał Boga, Bogubym przełożył sprawę swoję;
13Obyżeś mię w grobie ukrył i utaił, ażby się uciszył gniew twój, a iżbyś mi zamierzył kres, kędy chcesz wspomnieć na mię!