Ksiega Psalmów 89:47
Dokądże, Panie! na wiekiż się kryć będziesz? także będzie jako ogień pałać zapalczywość twoja?
Dokądże, Panie! na wiekiż się kryć będziesz? także będzie jako ogień pałać zapalczywość twoja?
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
4Rozpaliło się serce moje we wnętrznościach moich; w rozmyślaniu mojem rozżarzył się ogień, ażem tak rzekł językiem swoim:
5Daj mi poznać, Panie! dokończenie moje, i wymiar dni moich jaki jest, abym wiedział, jak długo trwać będę.
6Otoś na dłoni wymierzył dni moje, a wiek mój jest jako nic przed tobą; zaprawdę szczerą marnością jest wszelki człowiek, choć najduższy. Sela.
7Zaprawdę pomija człowiek jako cień; zaprawdę próżno się kłopocze, zgromadza, a nie wie, kto to pobierze.
48Wspomnijże na mię, jako krótki jest wiek mój; azaś próżno stworzył wszystkich synów ludzkich?
49Któż z ludzi tak żyć może, aby nie oglądał śmierci? któż wyrwie duszę swą z mocy grobu? Sela.
45Zniosłeś ochędóstwo jego, a stolicę jego uderzyłeś o ziemię.
46Ukróciłeś dni młodości jego, a przyodziałeś go hańbą. Sela.
3Panie! cóż jest człowiek, że nań masz baczenie? a syn człowieczy, że go sobie poważasz?
4Człowiek marności jest podobny; dni jego jako cień pomijający.
13Obyżeś mię w grobie ukrył i utaił, ażby się uciszył gniew twój, a iżbyś mi zamierzył kres, kędy chcesz wspomnieć na mię!
14Gdy umrze człowiek, izali żyć będzie? Po wszystkie dni wymierzonego czasu mego będę oczekiwał przyszłej odmiany mojej.
6Dni moje prędsze są, niż czółnek tkacki, i strawione są bez nadziei.
7Wspomnij, o Panie! iż wiatrem jest żywot mój, nie wróci się oko moje, aby widziało dobre rzeczy.
16Sprzykrzyłem sobie żywot, nie wiecznie będę żyw. Zaniechajże mię, bo marnością są dni moje.
17Cóż jest człowiek, że go tak wielce ważysz? a że przykładasz ku niemu serce twoje?
9Skąd wszystkie dni nasze nagle przemijają dla gniewu twego; jako słowa niszczeją lata nasze.
10Dni wieku naszego jest lat siedmdziesiąt, a jeźli kto duższy, lat ośmdziesiąt, a to, co najlepszego w nich, tylko kłopot i nędza, a gdy to pominie, tedy prędko odlatujemy.
1Dech mój skażony jest; dni moje giną; groby mię czekają.
20Izaż nie trocha dni moich? Przetoż przestań, a zaniechaj mię, abym się troszeczkę posilił,
3Ty znowu człowieka w proch obracasz, a mówisz: Nawróćcie się synowie ludzcy.
23Gdy się pospołu zgromadzą narody i królestwa, aby służyły Panu.
24Utrapił w drodze siłę moję, ukrócił dni moich;
11Cóż jest za moc moja, abym potrwał? albo co za koniec mój, abym przedłużył żywota mego?
2Wysłuchaj mię, gdy cię wzywam, Boże sprawiedliwości mojej! któryś mi sprawił przestrzeństwo w uciśnieniu; zmiłuj się nademną, a wysłuchaj modlitwę moję.
5Dni twoje, zaż są jako dni człowiecze? a lata twoje jako lata ludzkie?
11Dni moje przeminęły; myśli moje rozerwane są, to jest, zamysły serca mego.
12Pobyt mój pomija, a przenosi się odemnie, jako namiot pasterski; oderznąłem żywot swój, jako tkacz; od krosien oderznie mię; dziś, pierwej niż noc nadejdzie, dokonasz mię.
10Zmiłuj się nademną, Panie! bom jest uciśniony; wywiędła od żałości twarz moja; także i dusza moja i żywot mój.
1Izali czas nie jest zamierzony człowiekowi na ziemi? a jako dni najemnicze nie są dni jego?
1Człowiek, narodzony z niewiasty, dni krótkich jest, i pełen kłopotów;
2Wyrasta jako kwiat, i bywa podcięty, a ucieka jako cień, i nie ostoi się.
10Jam rzekł w ukróceniu dni moich: Wnijdę do bram grobu, pozbawion będę ostatka lat swoich;
9Pomnij proszę, żeś mię jako glinę ulepił, a w proch mię zaś obrócisz.
10Ale człowiek umiera, zemdlony będąc, a umarłszy człowiek gdzież jest?
20Przeczże nas na wieki zapominasz, a opuszczasz nas przez tak długi czas?
18Przeczżeś mię z żywota wywiódł? Ach, bym był umarł, żeby mię było oko nie widziało!
20Zgrzeszyłem, cóż mam czynić? o stróżu ludzki! czemuś mię sobie za cel położył, abym był sam sobie ciężarem?
1Przedniejszemu śpiewakowi pieśń Dawidowa.
29Jeźlim ja niezbożny, przeczże próżno pracuję?
11Odejmij odemnie karanie twoje; bom od smagania ręki twojej ustał.
12Nauczże nas obliczać dni naszych, abyśmy przywiedli serce do mądrości.
13Nawróćże się, Panie! dokądże odwłaczasz? zlitujże się nad sługami twymi.
15Bo gdzież teraz jest nadzieja moja? a oczekiwanie moje któż ogląda?
4Wynijdzie duch jego, i nawróci się do ziemi swojej; w onże dzień zginą wszystkie myśli jego.
14Lecz ja, Panie! do ciebie wołam, a z poranku uprzedza cię modlitwa moja.
4Gdy się przypatruję niebiosom twoim, dziełu palców twoich, miesiącowi i gwiazdom, któreś wystawił,
11Ponieważ tedy wiele rzeczy jest, które rozmnażają marność, cóż z nich za pożytek ma człowiek?
3Czemuż nas poczytają jako bydło? zdajemy się mu przemierzłymi, jako sami widzicie.
4Izaż nie wiesz, że to jest od wieku, od tego czasu, jako postawił Bóg człowieka na ziemi?