Ksiega Hioba 30:28
Błądzę sczerniały, lecz nie od słońca; dźwigam się i publicznie wołam o pomoc.
Błądzę sczerniały, lecz nie od słońca; dźwigam się i publicznie wołam o pomoc.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
25Czy nie płakałem nad udręczonym przez los; czy moja dusza nie bolała nad ubogim?
26Tak, spodziewałem się szczęścia, a oto nadeszła niedola; oczekiwałem światła, a oto przyszła ciemność.
27Wrą moje wnętrzności oraz nie mogą się uciszyć, gdyż wyszły mi na spotkanie dni utrapienia.
6Z powodu mej głupoty, zaropiały i zajątrzyły się me rany.
29Stałem się bratem szakali i towarzyszem młodych strusi.
30Moja skóra poczerniała i ze mnie spada, a me kości spieczone są od żaru.
31Tak ma cytra zmieniła się w pieśń żałobną, a mój flet stał się dźwiękiem skargi.
19Wrzucił mnie w błoto, zatem stałem się podobny do prochu, lub popiołu.
20Wołam do Ciebie, lecz mi nie odpowiadasz; stoję przed Tobą, lecz na mnie nie spoglądasz.
14Błąkałem się w czerni jakbym był przyjacielem, jak gdyby był moim bratem; pochyliłem się jak w żałobie po matce.
15A oni podczas mego upadku cieszą się oraz gromadzą; oszczercy, których nie znam, gromadzą się przeciw mnie; szarpią mnie oraz nie poprzestają.
15Uszyłem wórwokół mej skóry, a mój rógwryłem w ziemię.
16Me oblicze zaczerwienione jest od płaczu, a na moich powiekach mrok śmiertelny.
8WIEKUISTY, w Twojej łasce ustanowiłeś potęgę na mej górze; ale ukryłeś Twe oblicze, zatem byłem strwożony.
11Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził w goryczy mojej duszy.
14Kwiliłem jak zawodząca jaskółka, gruchałem jak gołębica; tęskno, ku górze zwracałem moje oczy, mówiąc: WIEKUISTY, pokrzep mnie, weź mnie w opiekę.
15Cóż mam teraz powiedzieć? Przecież gdy On mi to zapowiedział – On też dokona. Będę pielgrzymował przez wszystkie moje lata razem z goryczą mej duszy.
3Gdy milczałem, próchniały moje kości oraz jęczałem cały dzień.
17Ponieważ powiedziałem: Niech nie mają ze mnie radości, kiedy się chwieje moja noga; niech się nade mnie nie wynoszą.
3Moja dusza łaknie Boga, Boga żywego. Kiedy przyjdę i się ukażę przed obliczem Boga?
4Moja łza była mi pokarmem dniem i nocą, gdyż codziennie mi mówią: Gdzie twój Bóg?
16Teraz rozlewa się we mnie moja dusza i silnie pochwyciły mnie dni niedoli.
18Boleje we mnie serce, słabe jest ukojenie dla smutku!
17Nie przesiadywałem w kole wesołych, by się radować; samotny siadałem przed Twą ręką, bo napełniłeś mnie zgryzotą.
8Gdyż moje biodra pełne są zgorzeli i nie ma nic zdrowego w mojej cielesnej naturze.
2Wysłuchaj moją modlitwę, Boże, nie odwracaj się od mojego błagania.
1Od Dawida. Do Ciebie wołam, WIEKUISTY, moja Skało, nie bądź dla mnie głuchym. Bo gdy milcząc, odwrócisz się ode mnie, stanę się podobnym do schodzących do dołu.
24Gdyż mojemu chlebowi towarzyszy mój jęk, a me skargi rozlewają się niczym woda.
7Oto wołam o zarzut S, lecz nie znajduję odpowiedzi; krzyczę, ale nie ma sądu.
10Zlituj się nade mną, WIEKUISTY, gdyż mi biada; od żałoby zamroczyło się moje oko, moja dusza i moje życie.
20Spójrz, WIEKUISTY, jak mi ciasno oraz jak wrze me wnętrze. W moim łonie przewraca się serce, gdyż jestem krnąbrna i byłam krnąbrna. Na zewnątrz miecz osierocał, a wewnątrz mór.
1Dumanie Dawida; modlitwa, kiedy pozostawał w jaskini.
2Moim głosem wołam do BOGA, moim głosem błagam WIEKUISTEGO.
7Kiedy z bramy wychodziłem na miasto, a na rynku stawiano moje krzesło.
7Od utrapień zamroczyło się moje oko, a moje wszystkie członki są jak cień.
4Więc wątpił we mnie mój duch, osłupiało me serce w moim wnętrzu.
9Jednak za dnia WIEKUISTY zsyłał Swoją łaskę, zaś w nocy jest przy mnie Jego pieśń, modlitwa do Pana mego życia.
8Muszę nad tym ubolewać i zawodzić, chodzić boso i bez okrycia, lamentować niczym szakale oraz kwilić jak młode strusięta.
8Na mnie się oparł Twój gniew i przytłaczasz mnie wszystkimi nawałnicami. Sela.
9Oddaliłeś ode mnie mych znajomych, uczyniłeś mnie dla nich ohydą; jestem zamknięty, nie mogę wyjść.
8Chociaż krzyczę i wołam On tamuje moją modlitwę.
1Ja jestem tym mężem, co widział nędzę pod biczem Jego zagniewania.
22Błogosławiony WIEKUISTY, Ten, który w oblężonym mieście cudownie okazał mi Swoją łaskę.
10Panie, przed Tobą całe moje pragnienie, przed Tobą nie jest ukryte me westchnienie.
2Powiedziałem: Będę strzegł moich dróg, bym nie zgrzeszył moim językiem; utrzymam zamknięcie moich ust, dopóki niegodziwi przede mną.
2Kiedy wołam, podnoszę mój głos do Boga; mój głos kieruję do Boga, więc mnie wysłuchaj.
1Obrzydziłem sobie me życie, to też swobodnie wyleję moją skargę nad sobą i w goryczy mej duszy będę mówił.
13Z wysoka zesłał ogień w moje kości oraz je opanował. Zastawił sidła na me nogi oraz mnie odtrącił do tyłu; uczynił mnie pustkowiem oraz na zawsze zbolałą.
34by się lękać licznego tłumu, albo trwożyć przed najpośledniejszą z rodzin – i dlatego milczałem oraz nie wychodziłem za drzwi?
4Gdy się kładę, powiadam: Kiedy wstanę? A gdy wieczór się dłuży, jestem syty rzucania się aż do świtu.