Ksiega Hioba 29:24
Jeźlim żartował z nimi, nie wierzyli, a powagi twarzy mojej nie odrzucali.
Jeźlim żartował z nimi, nie wierzyli, a powagi twarzy mojej nie odrzucali.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
25Jeźlim kiedy do nich przyszedł, siadałem na przedniejszem miejscu, i mieszkałem jako król w wojsku, a jako ten, który smutnych cieszy.
21Słuchano mię, i oczekiwano na mię, a milczano na radę moję.
22Po słowie mojem nie powtarzano, tak na nich kropiła mowa moja.
23Bo mię oczekiwali jako deszczu, a usta swe otwierali jako na deszcz późny.
7Alem ja robak, a nie człowiek: pośmiewisko ludzkie, i wzgarda pospólstwa.
14Jako do przyjaciela, jako do brata mego, ustawiczniem chadzał; poniżałem się jako ten, który się smuci, chodząc po matce w żałobie.
15Lecz oni, gdym ja chorował, weselili się, i zbierali się; zbierali się przeciwko mnie, jakoby byli dla mnie utrapieni, czegom ja nie spostrzegł; szczypali mię, a nie milczeli.
16Z obłudnikami, z naśmiewcami, z pochlebcami zgrzytali na mię zębami swemi.
29Jeźliżem się weselił z upadku nienawidzącego mię, a jeźlim się cieszył, gdy mu się źle powodziło.
26Przetoż ja w zginieniu waszem śmiać się będę, będę z was szydziła, gdy przyjdzie, czego się strachacie.
27Jeźli rzekę: Zapomnę narzekania mego, zaniecham gniewu swego, a posilę się:
3Gdy pochodnia jego świeciła nad głową moją, a przy świetle jego przechodziłem ciemności;
12Ciężkości są w pośrodku jego, a nie ustępuje z ulic jego chytrość i zdrada.
25Nadto stałem się im pośmiewiskiem; gdy mię widzą, kiwają głowami swemi.
25Jeźlim się weselił z wielu bogactw moich, a iż wiele nabyła ręka moja;
26Jeźlim patrzał na światłość słońca, gdy świeciło, a na miesiąc, gdy wspaniało chodził;
5Bom szukał Pana, i wysłuchał mię, a ze wszystkich strachów moich wyrwał mię.
4Pośmiewiskiem jestem przyjacielowi memu, który gdy woła do Boga, ozywa mu się; naśmiewiskiem jest sprawiedliwy i doskonały.
10Rozdzierają na mię usta swe, i sromotnie mię policzkowali, zebrawszy się społu przeciwko mnie.
14Jestem pośmiewiskiem ze wszystkim ludem moim, pieśnią ich przez cały dzień.
17Nie siadam w radzie naśmiewców, ani się z nimi raduję; ale dla surowości ręki twojej samotny siadam; bo zapalczywością napełniłeś mię.
17Tak, żem mało nie zginął od ciemności; bo przed oblicznością moją nie zakrył zamroczenia.
16Albowiem na cię, Panie! oczekuję; ty za mię odpowiesz, Panie, Boże mój!
20O krasomówcy moi, przyjaciele moi! wylewa łzy do Boga oko moje.
2Zaiste naśmiewcy są przy mnie, a w ich draźnieniu mieszka oko moje.
11Bo ucho słuchające błogosławiło mię, a oko widzące dawało o mnie świadectwo,
21Aż się napełnią śmiechem usta twe, a wargi twoje wykrzykaniem.
18I najlichsi pogardzają mną, a gdy powstaję, urągają mi.
4Ale ten, który mieszka w niebie, śmieje się; Pan szydzi z nich.
20Ty znasz pohańbienie moje, i zelżywość moję, i wstyd mój: przed tobąć są wszyscy nieprzyjaciele moi.
19Co widząc sprawiedliwi, weselili się, a niewinny naśmiewał się z nich.
21Słysząć, że ja wzdycham, ale niemasz, ktoby mię pocieszył; wszyscy nieprzyjaciele moi słysząc o nieszczęściu mojem weselą się, żeś ty to uczynił, a przywiodłeś dzień przedtem ogłoszony; aleć będą mnie podobni.
1Ale teraz śmieją się ze mnie młodsi nad mię w latach, których ojcówbym ja był nie chciał położyć ze psami trzody mojej.
21Owszem, rozdzierają na mię gębę swą, mówiąc: Ehej! ehej! widzić to oko nasze.
10Brzydzą się mną, a oddalają się odemnie, i na twarz moję plwać się nie wstydzą.
26Gdym dobrego oczekiwał, oto przyszło złe; a gdym się spodziewał światłości, przyszła ciemność.
4Wejrzyjże, wysłuchaj mię, Panie, Boże mój! oświeć oczy me, bym snać nie zasnął w śmierci;
10A gdy oni posłowie chodzili od miasta do miasta przez ziemię Efraimową o Manasesową aż do Zabulon, naśmiewali się z nich, i szydzili z nich.
7Gdym wychodził do bramy przez miasto, a na ulicy kazałem sobie gotować stolicę moję.
51Pyszni bardzo się ze mnie naśmiewają; wszakże się od zakonu twego nie uchylam.
13Błogosławieństwo ginącego przychodziło na mię, a serce wdowy rozweselałem.
19Niech się nie weselą ze mnie, którzy mi są nieprzyjaciółmi bez przyczyny; którzy mię mają w nienawiści niesłusznie, niech nie mrugają okiem.
5A jeźli się przeciw mnie wynosicie, a obwiniacie mię pohańbieniem mojem,
27Gdybym się na pychę nieprzyjaciół nie oglądał, by się snać nie podnieśli nieprzyjaciele ich, a nie rzekli: Ręka nasza wyniosła, a nie Pan, sprawiła to wszystko.
8Oto blegocą usty swemi, miecze są w wargach ich; albowiem mówią: Któż słyszy?
6Ofiarujcież ofiary sprawiedliwości, a ufajcie w Panu.
25A jeźli nie tak jest, gdzież jest ten, coby mi zadał kłamstwo, a coby obrócił wniwecz słowa moje?
28Chodzę szczerniawszy, ale nie od słońca; powstaję i wołam w zgromadzeniu.
24Przeczże oblicze twoje zakrywasz, a poczytasz mię sobie za nieprzyjaciela?
16Twarz moja płaczem oszpecona, a na powiekach moich jest cień śmierci.