Ksiega Hioba 29:4
Jakom był za dni młodości mojej, gdy była przytomność Boża nad przybytkiem moim;
Jakom był za dni młodości mojej, gdy była przytomność Boża nad przybytkiem moim;
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
5Gdy jeszcze Wszechmocny był ze mną, a około mnie dziatki moje;
6Gdy ścieszki moje opływały masłem, a opoka wylewała mi źródła oliwy;
7Gdym wychodził do bramy przez miasto, a na ulicy kazałem sobie gotować stolicę moję.
8Widząc mię młodzi ukrywali się, a starcy powstawszy stali.
2Któż mi to da, abym był jako za miesięcy dawnych, za dni onych, których mię Bóg strzegł;
3Gdy pochodnia jego świeciła nad głową moją, a przy świetle jego przechodziłem ciemności;
30Tedym była u niego jako wychowaniec, i byłam uciechą jego na każdy dzień, grając przed nim na każdy czas.
31Gram na okręgu ziemi jego, a rozkoszy moje, mieszkać z synami ludzkimi.
27Gdy gotował niebiosa, tamem była; gdy rozmierzał okrągłość nad przepaściami;
16Albo czemum się nie stał jako martwy płód skryty? albo jako niemowlątka, które nie oglądały światłości?
26Jeźlim patrzał na światłość słońca, gdy świeciło, a na miesiąc, gdy wspaniało chodził;
27I dało się uwieść potajemnie serce moje, a całowały rękę moję usta moje:
5Zatrzymywałeś oczy moje, aby czuły; potartym był, ażem nie mógł mówić.
17Tak, żem mało nie zginął od ciemności; bo przed oblicznością moją nie zakrył zamroczenia.
13Obyżeś mię w grobie ukrył i utaił, ażby się uciszył gniew twój, a iżbyś mi zamierzył kres, kędy chcesz wspomnieć na mię!
4Izaż nie wiesz, że to jest od wieku, od tego czasu, jako postawił Bóg człowieka na ziemi?
5Bo mię skryje w dzień zły w przybytku swoim; zachowa mię w skrytości namiotu swego, a na skale wywyższy mię.
3Gdybym był młodziuchnym synem u ojca mego, i jedynakiem u matki mojej,
5Dni twoje, zaż są jako dni człowiecze? a lata twoje jako lata ludzkie?
15Nie zataiła się żadna kość moja przed tobą, chociażem był uczyniony w skrytości, i misternie złożony w niskościach ziemi.
40Bywało to, że we dnie trapiło mię gorąco, a mróz w nocy, tak, że odchadzał sen mój od oczu moich.
20Izaż nie trocha dni moich? Przetoż przestań, a zaniechaj mię, abym się troszeczkę posilił,
1Pamiętaj tedy na stworzyciela swego we dni młodości twojej, pierwej niżeli nastaną złe dni, i nadejdą lata, o których rzeczesz: Nie podobają mi się.
2Pierwej niż się zaćmi słońce, i światło, i miesiąc i gwiazdy, a nawrócą się obłoki po dżdżu.
19Korzeń mój rozłoży się przy wodach, a rosa trwać będzie przez noc na gałązkach moich.
20Chwała moja odmłodzi się przy mnie, a łuk mój w ręce mojej odnowi się.
8Izażeś tajemnic Bożych słuchał, a nie masz mądrości jedno w tobie?
33Jeźlim zakrywał, jako ludzie zwykli, przestępstwa moje, i chowałem w skrytości mojej nieprawość moję;
17Boże! uczyłeś mię od młodości mojej, i opowiadam aż po dziś dzień dziwne sprawy twoje.
12Nadto doszło mię słowo potajemnie, i pojęło ucho moje cokolwiek z niego.
13W rozmyślaniu widzenia nocnego, gdy przypada twardy sen na ludzi,
7Myślałem: Długi wiek mówić będzie, a mnóstwo lat nauczy mądrości.
4Gdzieżeś był, kiedym Ja zakładał grunty ziemi? Powiedz, jeźliże nasz rozum.
11Bo ucho słuchające błogosławiło mię, a oko widzące dawało o mnie świadectwo,
11Albo rzekłlibym: Wżdyć ciemności zakryją mię; aleć i noc jest światłem około mnie,
3Któż jest ten, pytasz, który zaciemnia radę Bożą nieumiejętnie? Dlatego przyznaję, żem nie zrozumiał; dziwniejsze są te rzeczy, niżbym je mógł pojąć i zrozumieć.
11I lekceż sobie ważysz pociechy Boskie? i maszże jeszcze co tak skrytego w sobie?
16Chociażem Ja tego nie zabiegał, abym był pasterzem twoim, anim dnia boleści pragnął, ty wiesz, cokolwiek wyszło z ust moich, przed obliczem twojem jest.
24A będąc doskonały przed nim, wystrzegałem się nieprawości mojej.
17I nad południe jaśniejszy nastanie czas twój; zaćmiszli się, będziesz jako zaranek.
12A przez to poznam, że się kochasz we mnie, gdy się nie będzie weselił nieprzyjaciel mój ze mnie.
9Przetoż wesel się, młodzieńcze! w młodości twojej, a niech używa dobrej myśli serce twoje za dni młodości twojej, a chodź drogami serca twego, i według zdania oczu twoich; ale wiedz, że cię dla tego wszystkiego Bóg na sąd przywiedzie.
3Wylewam przed obliczem jego żądłość moję, a utrapienie moje przed oblicznością jego oznajmuję.
3Gdym milczał, schnęły kości moje w narzekaniu mojem na każdy dzień.
16Stanął, a nie znałem twarzy jego, kształt tylko jakiś był przed oczyma memi; uciszyłem się, i słyszałem głos mówiący:
15Rzekęli: Będę też tak o tem mówił, tedy rodzaj synów twoich rzecze, żem im niepraw.
2Acz na cóżby mi się była siła rąk ich przydała? bo przy nich starość ich zginęła.
24Utrapił w drodze siłę moję, ukrócił dni moich;
11Dni moje przeminęły; myśli moje rozerwane są, to jest, zamysły serca mego.
9Gdym położył obłok za szatę jego, a ciemność za pieluchy jego;