Ksiega Hioba 16:22
Bowiem przyjdą nieliczne już lata i muszę odejść ścieżką po której już nie wrócę.
Bowiem przyjdą nieliczne już lata i muszę odejść ścieżką po której już nie wrócę.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
21Zanim pójdę tam, skąd nie wrócę, do ziemi ciemności i cienia śmierci;
21By rozstrzygnął ten spór człowieka z Bogiem i syna Adama ze swoim bliźnim.
13O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a potem o mnie wspomniał!
14Kiedy człowiek umiera, to czy znowu ożyje? Jeśli tak, wtedy bym wytrwał przez wszystkie dni mej służby, aż by nadeszło moje wyzwolenie.
10Ja sądziłem, że w ciszy moich dni wejdę do bram Krainy Umarłych i będę pozbawiony ostatka moich lat.
11Ja sądziłem, że nie zobaczę więcej WIEKUISTEGO, WIEKUISTEGO w Krainie Życia i nie będę już oglądał ludzi pomiędzy mieszkańcami doczesności.
12Mój byt się ode mnie zrywa i unosi jak pasterski namiot; jak tkacz zwijam nić mojego życia; On odetnie mnie od przędziwa; dziś, zanim zapadnie noc, to mi dokonasz.
6Moje dni ulatują chyżej niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei.
7Wspomnij, że moje życie jest tchnieniem, a me oczy nie ujrzą już nigdy szczęścia.
8Źrenica, która mnie widzi – więcej mnie nie zobaczy; twe oczy zwrócą się ku mnie – ale mnie już nie będzie.
9Jak obłok przemija i znika – tak nie wraca ten, kto zstąpił do Krainy Umarłych.
10Nigdy nie wróci do swego domu, ani go już nie pozna jego miejsce.
11Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził w goryczy mojej duszy.
7wtedy ja, będąc prostolinijny, bym się z Nim prawował, więc zostałbym przez mojego sędziego uwolniony na zawsze.
8Ale oto, gdy idę naprzód nie ma Go, a kiedy wstecz – też Go nie zauważam.
16Zanikam, nie będę wiecznieżył; zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem.
26A następnie, kiedy ta moja skóra zatoczy koło, jednak jako istotażywa ujrzę Boga.
27Ujrzę Go sam, tak, zobaczą Go moje oczy, ale nie jako przeciwnika. W tęsknocie za tym zanikają w mym łonie nerki.
19Kto jest tym, co mógłby się ze mną spierać? Wtedy zamilknę i skonam.
20Tylko nie czyń mi tych dwóch rzeczy, a nie będę się skrywał przed Twym obliczem.
13Wysłuchaj moją modlitwę, WIEKUISTY, usłysz moje wołanie i nie milcz na moje łzy; gdyż ja jestem przychodniem u Ciebie, przesiedleńcem jak wszyscy moi przodkowie.
23Otóż ja wiem, że chcesz mnie podać śmierci i wprowadzić do domu wyznaczonego wszystkim żyjącym.
13Zostawcie mnie, abym mógł mówić i niech przyjdzie na mnie, co chce.
14Cokolwiek się stanie, wezmę swe ciało w zęby, a mą duszę złożę w moje pięści.
15Przecież i tak mnie uśmierci; już nie mam nadziei. BG Ale przed Jego obliczem chcę obronić moje postępowanie.
11Moje dni przeminęły, moje zamysły się zerwały; te, które były własnością mego serca.
21Czemu nie wybaczasz mojego grzechu i nie przepuszczasz mojej winy? Położę się w prochu, a kiedy mnie poszukasz, już mnie nie będzie.
10Wtedy miałbym to za pociechę i zachwycił się wśród okrutnej męczarni, że nie odrzucałem rozkazów Świętego.
11Jaka jest moja siła, bym jeszcze czekał? Jaki mój kres, bym przedłużał moją cierpliwość?
2Rozwija się jak kwiat i więdnie, przelatuje jak cień oraz się nie utrzyma.
15Cóż mam teraz powiedzieć? Przecież gdy On mi to zapowiedział – On też dokona. Będę pielgrzymował przez wszystkie moje lata razem z goryczą mej duszy.
23Ale teraz, gdy zmarło – po co mam pościć? Czy mogę je jeszcze wskrzesić? Ja pójdę do niego – ale ono do mnie nie wróci.
1Mój duch jest złamany, moje dni przygasły, groby czekają.
7Powiedziałem sobie: Dni przemówią, a długie lata mądrość objawią.
2Więc rzekł: Oto się zestarzałem i nie znam dnia mojej śmierci.
32Gdyż On nie jest jak ja – człowiekiem, abym Mu mógł odpowiedzieć, byśmy razem stanęli do sądu.
22Tak do grobu zbliża się jego osoba, a jego życie do śmiercionośnych potęg.
3Gdyby mi ktoś oznajmił, gdzie Go mogę znaleźć, szedłbym aż do Jego siedziby.
15gdzież jest wtedy moja nadzieja? Tak, moja nadzieja; kto ją wyśledzi?
6Choćby zatem dwukrotnie przeżył tysiąc lat, a nie użył dobrego czyż nie pójdzie, jak wszystko, do jednego miejsca?
7A proch wróci do ziemi, skąd powstał, zaś duch wróci do Boga, który go dał.
14co bym zrobił, gdyby powstał Bóg i gdyby to badał; co bym Mu odpowiedział?
22Bowiem nie umiem schlebiać; a i mój Stwórca czyżby mnie zaraz nie porwał?
18Wtedy uważałem: Skonam w mym gnieździe, a me dni rozmnożę niczym piasek.
6Zatem odwróć swój wzrok ode mnie, bym mógł wytchnąć i abym się ucieszył, jak najemnik swoją dzienną wysługą.
2Poczekaj chwilę, a ci pokażę, że rozporządzam jeszcze innymi wypowiedziami o Bogu.
22Wtedy zawołaj – a odpowiem, albo ja będę mówił – a Ty mi odpowiadaj.
32a jeśli na coś nie uważałem – Ty mnie naucz; jeżeli popełniłem niecność, nadal tego nie będę czynił
29A jeżeli sprzed mego oblicza zabierzecie i tego, a spotka go nieszczęście, wtedy w niedoli strącicie do grobu mą siwiznę.