Ksiega Hioba 17:15
gdzież jest wtedy moja nadzieja? Tak, moja nadzieja; kto ją wyśledzi?
gdzież jest wtedy moja nadzieja? Tak, moja nadzieja; kto ją wyśledzi?
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
13Jeśli jednak muszę czekać na Krainę Umarłych, jako na dom, i w ciemności usłać me łoże;
14jeśli mam wołać do grobu: Ty jesteś moim ojcem, zaś do robactwa: Matko i moja siostro;
16Zstępuję ku zaworom Krainy Umarłych, więc razem ułożymy się w prochu.
17Oddaliłeś od pokoju mą duszę, więc zapomniałem o szczęściu.
18Powiedziałem: Zniknęła moja żywotna siła i ma nadzieja od WIEKUISTEGO.
11Jaka jest moja siła, bym jeszcze czekał? Jaki mój kres, bym przedłużał moją cierpliwość?
7Zaprawdę, człowiek się błąka jak widmo i tylko z powodu marności czyni wrzawę; gromadzi, a nie wie, kto to zabierze.
5Moje ciało przyobleka się w robactwo, w ziemską skorupę; moja skóra zabliźnia się i znów ropieje.
6Moje dni ulatują chyżej niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei.
7Wspomnij, że moje życie jest tchnieniem, a me oczy nie ujrzą już nigdy szczęścia.
8Źrenica, która mnie widzi – więcej mnie nie zobaczy; twe oczy zwrócą się ku mnie – ale mnie już nie będzie.
1Mój duch jest złamany, moje dni przygasły, groby czekają.
9Jedna do drugiej przylega, sczepiają się nierozłącznie.
10Skruszył mnie dookoła, abym zginął, a mą nadzieję wyrwał jak drzewo.
15Stałem się jak człowiek, który nie rozumie i w ustach nie ma odpowiedzi.
18Czemu więc, wyprowadziłeś mnie z łona matki? Bodajbym skonał, zanim ujrzało mnie oko!
19Obym był jakby mnie nigdy nie było, oby mnie zaraz z łona zaniesiono do grobu!
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
21Zanim pójdę tam, skąd nie wrócę, do ziemi ciemności i cienia śmierci;
13Czyż nie jestem zupełnie pozbawiony oparcia, a wytrwałość usunięto daleko ode mnie?
13O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a potem o mnie wspomniał!
14Kiedy człowiek umiera, to czy znowu ożyje? Jeśli tak, wtedy bym wytrwał przez wszystkie dni mej służby, aż by nadeszło moje wyzwolenie.
13Tak się dzieje wszystkim, którzy zapomnieli o Bogu, bo nadzieja niegodziwego ginie.
14Zaprawdę, odcięta jest jego podpora; a to, w czym pokłada nadzieję jest tylko pajęczą tkanką.
8Bo jaka jest nadzieja obłudnika, gdy Bóg odetnie, gdy wydrze jego duszę?
26A następnie, kiedy ta moja skóra zatoczy koło, jednak jako istotażywa ujrzę Boga.
27Ujrzę Go sam, tak, zobaczą Go moje oczy, ale nie jako przeciwnika. W tęsknocie za tym zanikają w mym łonie nerki.
21Czemu nie wybaczasz mojego grzechu i nie przepuszczasz mojej winy? Położę się w prochu, a kiedy mnie poszukasz, już mnie nie będzie.
9Do Ciebie wołałem, WIEKUISTY; modliłem się do PANA, mówiąc:
7Od utrapień zamroczyło się moje oko, a moje wszystkie członki są jak cień.
18Czemu wyszedłem z łona, bym doznawał tylko pracy i utrapienia, a me dni strawione były w hańbie!
21To wezmę do mojego serca oraz z tego powodu będę ufał:
19Wrzucił mnie w błoto, zatem stałem się podobny do prochu, lub popiołu.
6Czyżby twoja bogobojność nie była twą ufnością, a nadzieją twoje nieskazitelne postępowanie?
11Moje dni przeminęły, moje zamysły się zerwały; te, które były własnością mego serca.
15Oto ci do mnie mówią: Gdzie jest to słowo WIEKUISTEGO? Niech się spełni!
15Przecież i tak mnie uśmierci; już nie mam nadziei. BG Ale przed Jego obliczem chcę obronić moje postępowanie.
7Gdyż drzewo ma jeszcze nadzieję; bo kiedy zostaje ścięte – odradza się na nowo, a jego pędy nie ustają.
20Ale oczy niegodziwych zanikną, a ich nadzieją jest wyzionięcie ducha.
47Jak długo będziesz się ukrywał, WIEKUISTY, a jak ogień będzie pałał Twój gniew?
7Ze śmiercią niegodziwego człowieka ginie jego nadzieja; także znika otucha silnych.
17Nie stań się moim strachem! Ty jesteś moją obroną w dniu niedoli.
15Uszyłem wórwokół mej skóry, a mój rógwryłem w ziemię.
16Me oblicze zaczerwienione jest od płaczu, a na moich powiekach mrok śmiertelny.
18Boleje we mnie serce, słabe jest ukojenie dla smutku!
3I nad takim trzymasz otwarte Twoje oczy i przed Siebie pociągasz mnie na sąd.
11Ja sądziłem, że nie zobaczę więcej WIEKUISTEGO, WIEKUISTEGO w Krainie Życia i nie będę już oglądał ludzi pomiędzy mieszkańcami doczesności.
5Bowiem Ty, Panie, WIEKUISTY, jesteś moim oczekiwaniem; moim schronieniem od młodości.
19Która jest droga tam, gdzie przebywa światło, a mrok – gdzie jego miejsce,
19jak woda wydrąża skały i fale spłukują grunt ziemi tak nadzieje człowieka wniwecz obracasz.