Ksiega Hioba 31:26
jeślim się zbytnio wpatrywał w blask słońca, gdy świeciło, albo w księżyc, gdy się wspaniale toczył;
jeślim się zbytnio wpatrywał w blask słońca, gdy świeciło, albo w księżyc, gdy się wspaniale toczył;
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
24Jeśli moją nadzieję pokładałem w złocie, a do błyszczącego kruszcu mawiałem: Moja ufności!
25Jeśli się cieszyłem, że wzrosło moje mienie i że wiele dopięła moja ręka;
27i dało się potajemnie uwieść moje serce, by się w hołdzie do moich ustskładała moja ręka –
2Kto mi to da, abym był jak za dawnych miesięcy, za owych dni, kiedy Bóg się mną opiekował?
3Kiedy Jego pochodnia jeszcze świeciła nad mą głową; gdym jeszcze w Jego świetle szedł przez ciemność.
4Taki, jak za dni mej młodości, gdy zgromadzenie Boga było na terenie mego namiotu.
7Zaprawdę, światło jest słodkie, a oczom przyjemnie jest widzieć słońce.
8Ale choćby człowiek przeżył wiele lat, niech cieszy się w nich wszystkich i pamięta o dniach ciemności, że będzie ich wiele; wszystko, co jeszcze nastanie jest marnością.
2Zanim jeszcze zaćmi się słońce, światło, księżyc i gwiazdy, a po deszczu znowu powrócą chmury.
4Czyżby nie widział moich dróg i nie liczył wszystkich moich kroków?
5Jeśli postępowałem z fałszem i ma noga spieszyła się do obłudy,
6niech mnie zważy na sprawiedliwej wadze, aby Bóg poznał mą niewinność.
7Jeśli mój krok zboczył z właściwej drogi, albo me serce szło za moimi oczyma, a do mych rąk przylgnęła jakaś zmaza,
16Kiedy zwróciłem moje serce, by poznać mądrość i rozejrzeć się w sprawach, które się dzieją na ziemi i dla których dniem, ani nocą, nie widzi się nawet snu w oczach
11A gdybym powiedział: Przecież ukryje mnie ciemność – i nocą stanie się światło wokół mnie.
5Oto i księżyc nie świeci, a i gwiazdy nie są czyste w Jego oczach.
14darami, które dojrzewają od słońca i darami, które wydobywają księżyce;
13Zatem się przekonałem, że wyższość mądrości nad głupotą dorównuje wyższości światła nad ciemnością.
14Mądry ma swoje oczy w głowie, zaś głupi chodzi w ciemności. Zarazem jednak poznałem, że ich wszystkich spotyka jeden los.
13To widziałem jako mądrość pod słońcem, a ukazała mi się wielką:
26Tak, spodziewałem się szczęścia, a oto nadeszła niedola; oczekiwałem światła, a oto przyszła ciemność.
11Tak, ucho co mnie słyszało – było szczęśliwe; a oko, które mnie widziało – dawało mi świadectwo.
29Czy się cieszyłem z upadku mojego nieprzyjaciela oraz tryumfowałem, gdy go spotkała klęska?
26Oto nadejdą dni mówi WIEKUISTY, a obsieję dom Israela i dom Judy posiewem ludzi oraz posiewem bydła.
5Zaś słońce wschodzi i słońce znowu zachodzi, oraz zdąża do swego miejsca, gdzie ma wzejść.
17Ponieważ nie czułem się zniweczony ani widokiem ciemności, ani moim obliczem, które pokryło nieszczęście.
20Zwróciłem się więc ku temu, by w mym sercu wyrzec się nadziei odnośnie całej pracy, którą się trudziłem pod słońcem.
3W obecności Twych przeciwników, utwierdziłeś Sobie chwałę przez usta dzieci i niemowląt, aby uśmierzyć wroga oraz mściwego.
10Czego pożądały moje oczy tego im nie wzbraniałem; nie odmawiałem mojemu sercu żadnej radości, bo cieszyło się moje serce z całej mojej pracy i był to mój dział po całej mojej pracy.
11Ale gdy spojrzałem na wszystkie sprawy, które zrobiły moje ręce oraz na trud, który podejmowałem, aby je uskutecznić oto się okazało, że wszystko to jest marność oraz pogoń za wiatrem; zatem nie ma pożytku pod słońcem.
7I znowu widziałem inną marność pod słońcem.
19Która jest droga tam, gdzie przebywa światło, a mrok – gdzie jego miejsce,
21Tak, nie można spoglądać na światło słońca, kiedy jasno świeci wśród chmur i gdy przeciąga wiatr, który je oczyszcza.
31Ciesząc się na Jego ziemskim kręgu i dzieląc Me uniesienia z ludzkimi synami.
24Uśmiechałem się do nich, kiedy tracili odwagę, bo nie mogli przytłumić jasności mego oblicza.
21jeśli podniosłem przeciw sierocie moją rękę, gdym widział w bramie, że potrzebna jest pomoc –
6Gdy moje stopy kąpały się w śmietance, a skała przy mnie wylewała potoki oliwy.
7Kiedy z bramy wychodziłem na miasto, a na rynku stawiano moje krzesło.
37Liczbę moich kroków bym mu objawił i podszedł do niego jak książę.
19Ustanowił księżyc na pewne czasy, a słońcu wyznaczył jego zachód.
16I pomyślałem w swoim sercu, i powiedziałem: Oto zdobyłem wielką i coraz wyższą mądrość, ponad wszystkich, którzy byli w Jeruszalaim przede mną; więc moje serce przejrzało pełnię mądrości oraz wiedzy.
32Zaś ja patrzałem, zwróciłem na to moją uwagę, a widząc to, powziąłem stąd przestrogę.
16Czy odmówiłem pragnieniu ubogich, lub pozwoliłem zbyt wyczekiwać oczom wdowy;
14Widziałem wszystkie sprawy, które się dzieją pod słońcem a oto wszystko jest marnością oraz pogonią za wiatrem.
28Błądzę sczerniały, lecz nie od słońca; dźwigam się i publicznie wołam o pomoc.
19Jeśli widziałem ginącego bez odzieży, lub ubogiego bez przykrycia;
5Nie widział, ani nie poznał słońca, a jednak lepiej mu niż tamtemu.
9Bodajby się zaćmiły jej gwiazdy brzasku, daremnie czekała na świt i nigdy nie zobaczyła słońca poranku.
6Za dnia nie porazi cię słońce, ani księżyc w nocy.