Ksiega Psalmów 55:6
Przenika mnie trwoga, dreszcz oraz ogarnia odrętwienie.
Przenika mnie trwoga, dreszcz oraz ogarnia odrętwienie.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
7Zatem wołam: Kto mi da skrzydło gołębicy, bym uleciał oraz odpoczął?
8Bym się oto oddalił lotem i osiadł na pustyni. Sela.
14Kwiliłem jak zawodząca jaskółka, gruchałem jak gołębica; tęskno, ku górze zwracałem moje oczy, mówiąc: WIEKUISTY, pokrzep mnie, weź mnie w opiekę.
15Cóż mam teraz powiedzieć? Przecież gdy On mi to zapowiedział – On też dokona. Będę pielgrzymował przez wszystkie moje lata razem z goryczą mej duszy.
4Z powodu okrzyku wroga, wobec ucisku złoczyńcy; bo biedę na mnie zwalają oraz zawzięcie mnie ścigają.
5W moim wnętrzu drży moje serce oraz przypadły do mnie strachy śmierci.
1Przewodnikowi chóru na nutę: „Nie zatracaj”. Klejnot Dawida; gdy się schronił przed Saulem do jaskini.
1Przewodnikowi chóru; psalm Dawida. BOGU się powierzam. Jakże mówicie mojej duszy: Schroń się jak ptak, na górę.
9Gdybym wziął skrzydła jutrzenki i spoczął na krańcu morza
6Od głosu mojego jęku przylgnęło me ciało do mej kości.
7Podobny jestem do pelikana na puszczy i jakby puchacza w zwaliskach.
18Boleje we mnie serce, słabe jest ukojenie dla smutku!
7Wspominam Cię na mym łożu, o Tobie rozmyślam podczas nocnych straży.
8Bodajby się spełniło me życzenie, a Bóg urzeczywistnił mą nadzieję.
9Gdyby Bóg zechciał mnie skruszyć; gdyby puścił rękę, aby mnie odciąć.
5Biada mi, że zamieszkałem w Meszech, że przebywałem w namiotach Kedaru.
6Razem z wrogiem pokoju długo gościła moja dusza.
7Dokąd ujdę przed Twoim Duchem; dokąd się schronię przed Twym obliczem?
13Uciekają królowie wojsk, pierzchają, a mieszkanka domu dzieli łupy.
4Przecież byłeś dla mnie schronieniem, potężną basztą wobec wroga.
8Kto to są te, co pędzą jak obłoki i jak gołębie do swoich gołębników?
13O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a potem o mnie wspomniał!
26Przemknęły jak czółna z trzciny; niby orzeł, co spuszcza się do żeru.
27Kiedy sobie pomyślę: Zapomnę o moim żalu, zaniecham mojej niechęci oraz spojrzę pogodnie.
3Gdyby mi ktoś oznajmił, gdzie Go mogę znaleźć, szedłbym aż do Jego siedziby.
18Czemu więc, wyprowadziłeś mnie z łona matki? Bodajbym skonał, zanim ujrzało mnie oko!
19Obym był jakby mnie nigdy nie było, oby mnie zaraz z łona zaniesiono do grobu!
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
13Leżałbym teraz i spoczywał, spałbym oraz zażywał spokoju,
4Więc wątpił we mnie mój duch, osłupiało me serce w moim wnętrzu.
4Gdyż mnie strąciłeś w głębię, w środek mórz, tak, że prąd mnie ogarnął; przeszły nade mną wszystkie bałwany i Twoje fale.
26Czy mocą twego rozumu wzbija się jastrząb, rozwijając swe skrzydła ku południu?
23Gdyż jestem uciśniony i biedny, a me serce zranione jest w moim wnętrzu.
6Gdyż nie w śmierci jest pamięć o Tobie; któż Cię wielbi w Krainie Umarłych?
13Gdy pomyślę: Moje łoże mnie pocieszy, moja pościel ulży mojej boleści –
8Jak ptak, który odleciał od swojego gniazda – tak człowiek, który musiał odejść ze swego miejsca.
10Skłonił niebiosa i zstąpił, a pod Jego stopami gęsta mgła.
28Opuście miasta, osiądźcie pośród skał, mieszkańcy Moabu! Stańcie się jak gołębica, co ściele gniazdo na skrajach przepastnych szczelin!
2Czyż nie koiłem oraz nie uciszałem mojej duszy, podobnie jak niemowlę przy swojej matce; bo jak niemowlę jest we mnie moja dusza.
52Ścigali, moi wrogowie ścigali mnie bez przyczyny jak ptaka.
18Wtedy uważałem: Skonam w mym gnieździe, a me dni rozmnożę niczym piasek.
22Podnosisz mnie, zawieszasz w powietrzu oraz niweczysz mój rozsądek.
7Jak ptak z sideł ptaszników, tak uszła nasza dusza; sidła się porwały, a myśmy uszli.
15Przeciw mnie zwróciły się strachy; jak wiatr ścigają moją godność, więc jak obłok zanika moje zwycięstwo.
7Twoja sprawiedliwość jak najwyższe góry, a Twe wyroki jak niezmierna głębia; wspomagasz, WIEKUISTY, człowieka i zwierzę.
28Błądzę sczerniały, lecz nie od słońca; dźwigam się i publicznie wołam o pomoc.
4Gdy się kładę, powiadam: Kiedy wstanę? A gdy wieczór się dłuży, jestem syty rzucania się aż do świtu.
13Wysłuchaj moją modlitwę, WIEKUISTY, usłysz moje wołanie i nie milcz na moje łzy; gdyż ja jestem przychodniem u Ciebie, przesiedleńcem jak wszyscy moi przodkowie.
16Zanikam, nie będę wiecznieżył; zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem.
6Moje dni ulatują chyżej niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei.