Ksiega Psalmów 55:7
Zatem wołam: Kto mi da skrzydło gołębicy, bym uleciał oraz odpoczął?
Zatem wołam: Kto mi da skrzydło gołębicy, bym uleciał oraz odpoczął?
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
5W moim wnętrzu drży moje serce oraz przypadły do mnie strachy śmierci.
6Przenika mnie trwoga, dreszcz oraz ogarnia odrętwienie.
8Bym się oto oddalił lotem i osiadł na pustyni. Sela.
5Biada mi, że zamieszkałem w Meszech, że przebywałem w namiotach Kedaru.
6Od głosu mojego jęku przylgnęło me ciało do mej kości.
7Podobny jestem do pelikana na puszczy i jakby puchacza w zwaliskach.
4Przecież byłeś dla mnie schronieniem, potężną basztą wobec wroga.
1Przewodnikowi chóru; psalm Dawida. BOGU się powierzam. Jakże mówicie mojej duszy: Schroń się jak ptak, na górę.
2Napinają swój język, niby kłamliwy łuk; nie przez prawdę wzmocnili się na ziemi, bo od złego do złego uczynku postępują, a Mnie nie znają mówi WIEKUISTY.
7Dokąd ujdę przed Twoim Duchem; dokąd się schronię przed Twym obliczem?
1Przewodnikowi chóru na nutę: „Nie zatracaj”. Klejnot Dawida; gdy się schronił przed Saulem do jaskini.
9Gdybym wziął skrzydła jutrzenki i spoczął na krańcu morza
4Gdyż mnie strąciłeś w głębię, w środek mórz, tak, że prąd mnie ogarnął; przeszły nade mną wszystkie bałwany i Twoje fale.
5Już myślałem: Jestem odrzucony sprzed Twojego oblicza! Czy jeszcze kiedykolwiek ujrzę Twój święty Przybytek?
13O, gdybyś mnie schował w Krainie Umarłych okrył mnie, dopóki nie uśmierzy się Twój gniew; gdybyś mi wyznaczył kres, a potem o mnie wspomniał!
15Wolałbym uduszenie; raczej śmierć, niż ten mój szkielet.
16Zanikam, nie będę wiecznieżył; zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem.
7Panem, co sprowadza do domu zabłąkanych, a jeńców wyprowadza do szczęśliwości; tylko odstępcy zalegli pustynię.
8Jak ptak, który odleciał od swojego gniazda – tak człowiek, który musiał odejść ze swego miejsca.
4Więc wątpił we mnie mój duch, osłupiało me serce w moim wnętrzu.
3Gdyby mi ktoś oznajmił, gdzie Go mogę znaleźć, szedłbym aż do Jego siedziby.
8Ja jednak bym się zwrócił do Wszechmocnego i moją sprawę powierzył Bogu,
11Dlatego nie pohamuję swych ust i będę mówił w udręczeniu mojego ducha; zawodził w goryczy mojej duszy.
5Ponieważ w dzień niedoli osłoni mnie w Swej kryjówce, ukryje w tajni Swojego namiotu, wyniesie mnie na Skałę.
18Boleje we mnie serce, słabe jest ukojenie dla smutku!
13Leżałbym teraz i spoczywał, spałbym oraz zażywał spokoju,
2Kiedy wołam, podnoszę mój głos do Boga; mój głos kieruję do Boga, więc mnie wysłuchaj.
3W dzień mojej niedoli szukam Pana, w nocy nie przestaje wyciągać się moja ręka i nie daje się ukoić moja dusza.
23Gdyż jestem uciśniony i biedny, a me serce zranione jest w moim wnętrzu.
14Kwiliłem jak zawodząca jaskółka, gruchałem jak gołębica; tęskno, ku górze zwracałem moje oczy, mówiąc: WIEKUISTY, pokrzep mnie, weź mnie w opiekę.
15Cóż mam teraz powiedzieć? Przecież gdy On mi to zapowiedział – On też dokona. Będę pielgrzymował przez wszystkie moje lata razem z goryczą mej duszy.
5Pragnął bym poznać słowa, które by mi powiedział i zrozumieć, co mi oświadczy.
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
7Ty jesteś moją ochroną, strzeżesz mnie od niedoli oraz hymnem zbawienia mnie otaczasz. Sela.
6Do Ciebie wyciągam me ręce; moja dusza jest jak spragniona ziemia, która się zwraca ku Tobie.
27Kiedy sobie pomyślę: Zapomnę o moim żalu, zaniecham mojej niechęci oraz spojrzę pogodnie.
19Kiedy wreszcie odwrócisz swój wzrok ode mnie? Zaniechasz mnie, abym mógł przełknąć swoją ślinę?
25Spoglądam a oto nie ma ludzi i odleciało wszelkie ptactwo nieba.
6Wywyż się, Panie, nad niebiosa, oraz nad całą ziemię Twoją chwałą.
7wtedy ja, będąc prostolinijny, bym się z Nim prawował, więc zostałbym przez mojego sędziego uwolniony na zawsze.
4Gdy zwątpił we mnie mój duch a Ty znasz moją ścieżkę na drodze, którą chodzę ukryli na mnie sidła.
17Oddaliłeś od pokoju mą duszę, więc zapomniałem o szczęściu.
1Biada mi, bo mi się wiedzie jak przy zbieraniu owoców, jak przy resztkach podczas winobrania! Nie ma już grona do spożycia, ani wczesnej figi, której łaknie ma dusza.
22Błogosławiony WIEKUISTY, Ten, który w oblężonym mieście cudownie okazał mi Swoją łaskę.
5jeżeli odpłaciłem płacącemu mi złem, ja, który wyzwoliłem tego, co mnie niewinnie prześladował
28Błądzę sczerniały, lecz nie od słońca; dźwigam się i publicznie wołam o pomoc.
15Gdybym powiedział: Będę mówił jak oni – to bym się sprzeniewierzył pokoleniu Twych synów.
4Błąkali się po pustyni, po stepie bezdrożnym, a miasta do osiedlenia nie znaleźli.
5dopóki nie znajdę miejsca dla BOGA, siedziby dla Mocarza Jakóba.
17Ponieważ powiedziałem: Niech nie mają ze mnie radości, kiedy się chwieje moja noga; niech się nade mnie nie wynoszą.