Ksiega Psalmów 68:14
Kiedy rozłożyliście się wśród zagród, srebrem były pokryte skrzydła gołębicy, a jej lotki zielono złotym blaskiem.
Kiedy rozłożyliście się wśród zagród, srebrem były pokryte skrzydła gołębicy, a jej lotki zielono złotym blaskiem.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
12Pan dał hasło; wielki zastęp radosnych zwiastunek.
13Uciekają królowie wojsk, pierzchają, a mieszkanka domu dzieli łupy.
15Gdy Wszechmocny rozproszył w niej królów - zaśnieżyłeś na Calmonie.
16Spuszcza śnieg jak wełnę, a szron rozsypuje jak popiół.
17Rzuca Swój lód bryłkami; kto się ostoi przed Jego mrozem?
18Posyła Swoje Słowo i je roztapia; wieje Swym wiatrem i leją się wody.
6Tak, On mówi do śniegu: Padaj na ziemię; także do kroplistego deszczu oraz do Swoich nawalnych oraz gwałtownych ulew.
8Ogień i grad, śnieg i mgła, oraz gwałtowny wicher, wykonawca Jego rozkazu.
9Góry, wszystkie pagórki, drzewa owocowe i wszystkie cedry.
14WIEKUISTY zagrzmiał z niebios, Najwyższy wydał swój głos.
15Puścił strzały i ich rozproszył; błyskawice, zatem ich zmieszał.
16Które zmętniały od lodu, a ponad nimi stwardniał śnieg.
12A wokół Niego jakby namiot, mrok uczynił Swoją osłoną, pomrokę wód, gęste obłoki.
13Przed blaskiem, który od Niego bił, pierzchały Jego chmury, także grad oraz ogniste głownie.
14WIEKUISTY zagrzmiał w niebiosach, Najwyższy wydał Swój głos, grad oraz błyskawice.
1Przewodnikowi chóru Dawida. Pieśń psalmu.
22Czy dotarłeś do składów śniegu? Czy widziałeś spichlerze gradu,
23które przechowuję na czas ucisku, na dzień zapasów i boju?
10Na Twój widok dygocą góry i wzbiera wylew wód; toń wydaje swój szum oraz ku wysokości podnosi swoje ręce!
11Tym, co zginęli pod En-Dor oraz stali się mierzwą ziemi.
7Panem, co sprowadza do domu zabłąkanych, a jeńców wyprowadza do szczęśliwości; tylko odstępcy zalegli pustynię.
8Boże, gdy szedłeś przed Twoim ludem, kiedy kroczyłeś przez pustkowia, Sela,
9ziemia drżała i rozpływały się niebiosa, jak ten Synaj przed Bogiem, z powodu oblicza S Boga Israela.
22Od północy zjawia się jakby złoto; wokół Boga roztacza się straszny majestat.
19Rozsypie się gradem po pochyłościach lasu, a nisko, na nizinie, rozłoży się miasto.
7Zostałem stworzony w występku i w grzechu poczęła mnie moja matka.
14W środku ich pokoleń przebijasz jego głowę, głowę ich mniejszych wodzów, co pędzą wichrem, by mnie rozproszyć. Sam ich okrzyk jak gdyby ma pochłonąć biednego, który się schował w kryjówce.
30Do Twojego Przybytku, który jest ponad Jeruszalaim, przynoszą dary królowie.
3Narody pierzchną na odgłos gromu; przed Twoją wspaniałością ludy się rozproszą.
6Zabłyśnij błyskawicą i ich rozprosz, spuść Twoje strzały i ich poraź.
30Zaś WIEKUISTY podniesie Swój majestatyczny głos, a ciężar Jego ramienia okaże się wrzącym gniewem i płomieniem niszczącej pożogi, wichrem, ulewą oraz kamiennym gradem.
18Zaprawdę, postawiłeś ich na śliskim i strącasz ich w przepaście.
7Moją winnicę podał na spustoszenie, a Me figowe drzewo na porąbanie; doszczętnie je obnażył i porzucił, więc jego gałązki zbielały.
6Pośród niego jest Bóg, dlatego się nie zachwieje; Pan go ocali zanim zaświta poranek.
14Czy z polnej skałyspuszcza się śnieg Libanu, albo czy od zatęchłej wody oddziela się chłodno cieknąca?
14Na wszystkie wysokie góry i na wszystkie wyniosłe wzgórza.
7Boże, pokrusz zęby w ich ustach; WIEKUISTY, pogruchocz szczęki lwiąt.
4O, WIEKUISTY! Gdy wystąpiłeś z Seiru, kiedy kroczyłeś z pól Edomu – drżała ziemia, ociekały niebiosa i obłoki kapały wodą.
28Rzucał je na środek ich obozu, wokoło ich namiotów.
3Dlatego się nie zatrwożymy, kiedy zostanie wstrząśnięta ziemia i zapadną się góry w łono mórz.
4Tam pokruszył płomienne łuki, tarczę i miecz, i broń. Sela.
18Twoi pasterze drzemią, królu asyryjski, a twoi możni spoczywają; twój lud jest rozproszony po górach i nikt go nie gromadzi.
34który unosi się w niebiosach wiecznych niebios; oto rozległ się Jego głos, głos potężny.
14Boże mój, uczyń im tak, jak czyni zamieć oraz jak źdźbłu przed wiatrem.
11Obciąża też chmury gradem, obłoki rozprasza Swoim światłem,
6To Ja namaściłem Mojego Króla na Cyonie, na Mojej świętej górze.
4Góry podskakiwały jak barany, pagórki jak jagnięta.
7Na Twoją groźbę uciekły i na Twój piorunujący głos pomknęły.
6Kiedy powstaje – wstrząsa ziemią, a gdy spojrzy – płoszy narody. Rozstępują się przedwieczne góry, a starodawne wzgórza opadają. Kroczy po odwiecznych ścieżkach.
42Wołali, ale nikt im nie pomógł; i do BOGA, ale im nie odpowiedział.