Ksiega Psalmów 90:3
Przyprowadzasz człowieka do prochu i powiadasz: Nawróćcie się, synowie Adama.
Przyprowadzasz człowieka do prochu i powiadasz: Nawróćcie się, synowie Adama.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
1Modlitwa Mojżesza, Bożego męża.Panie, Ty byłeś dla nas schronieniem* od pokolenia do pokolenia.
2Zanim się góry narodziły, nim stworzyłeś ziemię i świat, Ty od wieku jesteś Bogiem do wieku.
4Przecież tysiąc lat jest w Twoich oczach jak dzień wczorajszy, który przeminął; jak straż w nocy.
5Porwałeś ich, więc są jak sen; jak trawa z rana, co się odnawia.
6O poranku zakwita i się rozrasta, a wieczorem jest ścięta i zwiędła.
29Ukrywasz Twoje oblicze a ogarnia je trwoga; odbierasz im ducha umierają oraz wracają do swego prochu.
30Wioniesz Twym tchnieniem i się odradzają, odnawiasz oblicze ziemi.
9Tak, pod Twoją grozą mijają wszystkie nasze dni, a nasze lata nikną jak marzenie.
10Liczba naszego wieku jest niekiedy siedemdziesiąt lat, a przy siłach i osiemdziesiąt lat, a ich chlubą męka i boleść; bowiem szybko nas spędzasz, zatem ulatujemy.
11Kto rozważa siłę Twojego gniewu i według Twojej grozy siłę Twojego uniesienia?
12Naucz nas liczyć nasze dni, byśmy serce roztropne nabyli.
13Zwróć się, WIEKUISTY. Jak długo jeszcze? Ulituj się nad Twoimi sługami.
15razem by wyginęła cała cielesna natura, a człowiek wrócił do prochu.
47Jak długo będziesz się ukrywał, WIEKUISTY, a jak ogień będzie pałał Twój gniew?
3WIEKUISTY, czym jest człowiek, że na niego uważasz i syn człowieka, że go cenisz?
4Człowiek podobny jest do tchnienia, jego dni są jak cień co przemija.
4Jego duch ujdzie, a on wróci do swojego prochu; w ów dzień znikną jego zamysły.
21Nawróć nas do Siebie, WIEKUISTY, a będziemy nawróceni; odnów nasze dni, by były jak dawniej.
18Zaprawdę, postawiłeś ich na śliskim i strącasz ich w przepaście.
19Jakże stali się nicością w oka mgnieniu; zginęli, zniknęli z przerażeniem.
7A proch wróci do ziemi, skąd powstał, zaś duch wróci do Boga, który go dał.
20Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstaje z prochu i znowu wszystko w proch się zamienia.
19jak woda wydrąża skały i fale spłukują grunt ziemi tak nadzieje człowieka wniwecz obracasz.
20Pokonujesz go na zawsze i odchodzi, przeobrażasz jego oblicze i go puszczasz.
13Czy nie dlatego, że zwracasz swojego ducha przeciw Bogu i wyrzucasz z twych ust takie słowa?
17Czym jest człowiek, że go tak wielce wywyższasz i że zwracasz na niego swą uwagę?
8Twoje ręce ukształtowały mnie, uczyniły, a jednak zewsząd mnie otoczyłeś; czy chciałbyś mnie zniweczyć?
9O, pamiętaj, że uformowałeś mnie jak glinę; a miałbyś mnie znowu w proch obrócić?
7Jednak pomrzecie jak ludzie, upadniecie jak każdy z panów.
1Przewodnikowi chóru na sześć głosów; na świadectwo oraz do nauki; klejnot Dawida,
5Czy Twe dni są jak dni człowieka, albo czy Twoje lata, jak lata ludzkie,
44Odwróciłeś ostrze jego miecza i nie dałeś mu ratunku na wojnie.
45Znieważyłeś jego blask, a tron jego powaliłeś na ziemię.
19W pocie twojego oblicza będziesz spożywał chleb, aż powrócisz do ziemi, gdyż jesteś z niej wziętym; bowiem ty jesteś prochem, więc w proch się obrócisz.
14Chcesz ludzi uczynić podobnymi do ryb w morzu; do robactwa, co nie ma pana?
3I nad takim trzymasz otwarte Twoje oczy i przed Siebie pociągasz mnie na sąd.
5Objaw mi, WIEKUISTY, mój koniec; jaki jest wymiar moich dni, abym poznał jak jestem znikomy.
24On osłabił w drodze moją siłę oraz dni moje skrócił;
25zatem wołam: Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie moich dni, przecież od wieku do wieków są Twoje lata.
26Z dawna ugruntowałeś ziemię i niebiosa, które są dziełem Twych rąk.
27One zaginą, a Ty zostajesz; wszystkie zbutwieją jak szata, odmienisz je jak odzież, więc będą odmienione.
12Czyż nie Ty, od dawna WIEKUISTY, jesteś mym Bogiem, moim świętym? Nie zginiemy!WIEKUISTY – Ty go wyznaczyłeś na sąd; o, nasza Opoko – ustanowiłeś go do karcenia.
11one będą zniszczone, ale Ty trwasz; i wszystkie się zestarzeją jak szata,
12więc je zwiniesz jak okrycie oraz zostaną odmienione; ale Ty jesteś tym samym, a twoje lata nie ustaną.
10Ale kiedy umiera mąż – leży on bezwładny; kiedy człowiek skonał – gdzie wtedy jest?
11Odwróć ode mnie Twoją plagę, bo ginę od grozy Twojej ręki.
9Ty wytyczyłeś granicę, by jej nie przekroczyły; by nie wróciły, aby pokryć ziemię.
4Czy nie znasz tej odwiecznej prawdy, wiadomej od chwili ustanowienia człowieka na ziemi,
4Powściągnąłeś cały Twój gniew, ochłonąłeś od ognia Twojego uniesienia.
11Moje dni przeminęły, moje zamysły się zerwały; te, które były własnością mego serca.