Ksiega Psalmów 39:5
Objaw mi, WIEKUISTY, mój koniec; jaki jest wymiar moich dni, abym poznał jak jestem znikomy.
Objaw mi, WIEKUISTY, mój koniec; jaki jest wymiar moich dni, abym poznał jak jestem znikomy.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
4Rozpaliło się serce w moim wnętrzu, w mym umyśle zapłonął ogień i przemówiłem moim językiem:
47Jak długo będziesz się ukrywał, WIEKUISTY, a jak ogień będzie pałał Twój gniew?
48Wspomnij jak jestem nikły; czy na marne stworzyłeś wszystkich synów ludzkich?
3WIEKUISTY, czym jest człowiek, że na niego uważasz i syn człowieka, że go cenisz?
4Człowiek podobny jest do tchnienia, jego dni są jak cień co przemija.
6Oto piędziami wymierzyłeś dni moje, a mój wiek jak nicość przed Tobą. Zaprawdę, wszystko marnością, każdy istniejący człowiek. Sela.
7Zaprawdę, człowiek się błąka jak widmo i tylko z powodu marności czyni wrzawę; gromadzi, a nie wie, kto to zabierze.
10Oniemiałem i nie otwieram moich ust, bo Ty to uczyniłeś.
11Odwróć ode mnie Twoją plagę, bo ginę od grozy Twojej ręki.
5Czy Twe dni są jak dni człowieka, albo czy Twoje lata, jak lata ludzkie,
5Gdyż ustanowione są jego dni, a liczba jego miesięcy została u ciebie ustalona; gdy wyznaczyłeś jego kres, którego nie jest w stanie przekroczyć.
16Zanikam, nie będę wiecznieżył; zaniechaj mnie, bo moje dni są tchnieniem.
17Czym jest człowiek, że go tak wielce wywyższasz i że zwracasz na niego swą uwagę?
11I choć wiele jest słów, które mnożą marność jaka stąd korzyść dla człowieka?
45Znieważyłeś jego blask, a tron jego powaliłeś na ziemię.
2Na me wezwanie, odpowiedz mi Boże mojej sprawiedliwości; w niedoli rozszerzyłeś mnie; zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.
9Ufaj Mu w każdy czas; o narodzie, wylewaj przed Nim twe serce; Bóg jest dla nas ucieczką. Sela.
17Wszystkie narody są przy Nim jak nicość; są poczytane przez Niego jako cząstka próżności i marności.
9bo my przecież jesteśmy od wczoraj i nic nie wiemy; nasze dni na ziemi są cieniem.
6Moje dni ulatują chyżej niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei.
15Człowiek jego dni są jak trawa i rozkwita niczym polny kwiat.
9Tak, pod Twoją grozą mijają wszystkie nasze dni, a nasze lata nikną jak marzenie.
10Liczba naszego wieku jest niekiedy siedemdziesiąt lat, a przy siłach i osiemdziesiąt lat, a ich chlubą męka i boleść; bowiem szybko nas spędzasz, zatem ulatujemy.
23gdy zgromadzą się razem narody i królestwa, ażeby służyć PANU.
24On osłabił w drodze moją siłę oraz dni moje skrócił;
12Mój byt się ode mnie zrywa i unosi jak pasterski namiot; jak tkacz zwijam nić mojego życia; On odetnie mnie od przędziwa; dziś, zanim zapadnie noc, to mi dokonasz.
11Przed grozą i Twoim gniewem, gdyż mnie uniosłeś i rzuciłeś.
15Bo my, jak i wszyscy nasi ojcowie, jesteśmy pielgrzymami i przychodniami przed Tobą; nasze dni na ziemi są jak cień i nie ma rezultatu.
10Zlituj się nade mną, WIEKUISTY, gdyż mi biada; od żałoby zamroczyło się moje oko, moja dusza i moje życie.
11Moje dni przeminęły, moje zamysły się zerwały; te, które były własnością mego serca.
22Odstąpcie zatem od człowieka, którego tchnienie jest w jego nozdrzach, bo za co go uważacie?
8Twoje ręce ukształtowały mnie, uczyniły, a jednak zewsząd mnie otoczyłeś; czy chciałbyś mnie zniweczyć?
1Mój duch jest złamany, moje dni przygasły, groby czekają.
20Nieliczne dni już mi zostały. Niech przestanie, odwróci się ode mnie, abym cokolwiek odżył!
4Jego duch ujdzie, a on wróci do swojego prochu; w ów dzień znikną jego zamysły.
3Przyprowadzasz człowieka do prochu i powiadasz: Nawróćcie się, synowie Adama.
4Przecież tysiąc lat jest w Twoich oczach jak dzień wczorajszy, który przeminął; jak straż w nocy.
12W ich myśli ich domy są wieczne, ich mieszkania od pokolenia do pokolenia, dlatego swoje ziemie nazywają od swojego imienia.
10Ja sądziłem, że w ciszy moich dni wejdę do bram Krainy Umarłych i będę pozbawiony ostatka moich lat.
25Lecz moje dni przeminęły chyżej niż goniec, przeleciały i nie doznały szczęścia.
8Ale choćby człowiek przeżył wiele lat, niech cieszy się w nich wszystkich i pamięta o dniach ciemności, że będzie ich wiele; wszystko, co jeszcze nastanie jest marnością.
15To wszystko widziałem w dniach mojej znikomości. Niejeden sprawiedliwy znika ze swoją sprawiedliwością a niejeden niegodziwiec długo żyje pośród swojej niecności.
11Jaka jest moja siła, bym jeszcze czekał? Jaki mój kres, bym przedłużał moją cierpliwość?
1Człowiek zrodzony z kobiety ma krótkie dni oraz jest przesycony niepokojem.
2Rozwija się jak kwiat i więdnie, przelatuje jak cień oraz się nie utrzyma.
12Oto wszyscy to widzieliście; więc czemu mówicie marności?
23Przecież wszystkie jego dni są cierpieniem, a zgryzota jego zajęciem; nawet w nocy nie odpoczywa jego serce. To też jest marność.
14Widziałem wszystkie sprawy, które się dzieją pod słońcem a oto wszystko jest marnością oraz pogonią za wiatrem.
25Wszyscy ludzie się w nie wpatrują, aczkolwiek śmiertelny widzi je tylko z daleka.
8O, marność nad marnościami mówi Kohelet, wszystko jest marnością.