Ksiega Hioba 19:10
Popsuł mię zewsząd, abym zaginął, a wyrwał jako drzewo nadzieję moję.
Popsuł mię zewsząd, abym zaginął, a wyrwał jako drzewo nadzieję moję.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
8Drogę moję zagrodził, żebym przejść nie mógł, a na ścieszce mojej ciemności położył.
9Z sławy mojej złupił mię, i zdjął koronę z głowy mojej.
11Drogi moje odwrócił, owszem, rozszarpał mię, i uczynił mię spustoszoną.
11Nadto zapalił się na mię gniew jego, a policzył mię w poczet nieprzyjaciół swoich.
16Nadto pokruszył o kamyczki zęby moje, i pogrążył mię w popiele.
17Takeś oddalił, o Boże! od pokoju duszę moję, aż na wczasy zapominam.
18I mówię: Zginęła siła moja, i nadzieja moja, którąm miał w Panu.
7Winną macicę moję podał na spustoszenie, a figowe drzewo moje na obłupienie; w szcząt je obnażył i porzucił, tak, że zbielały gałęzie ich.
19Gdym był jako baranek i wół, którego wiodą na rzeź; bom nie wiedział, aby przeciwko mnie rady zmyślali mówiąc: Popsujemy drzewo z owocem jego, a wykorzeńmy go z ziemi żyjących, aby imię jego nie było więcej wspomniane.
19Biada mnie nad zniszczeniem mojem: bolesna jest rana moja, chociażem był rzekł: Zaiste tę niemoc będę mógł znieść.
20Namiot mój zburzony jest, i wszystkie powrozy moje porwane są; synowie moi poszli odemnie, i niemasz ich; niemasz, ktoby więcej rozbijał namiot mój, a rozciągał opony moje.
12Byłem w pokoju, ale mię potarł; a uchwyciwszy mię za szyję moję, roztrzaskał mię, i wystawił mię sobie za cel.
13Ogarnęli mię strzelcy jego; rozciął nerki moje, a nie przepuścił, i rozlał na ziemię żółć moję.
14Zranił mię, raną na ranę; rzucił się na mię, jako olbrzym.
15Bo gdzież teraz jest nadzieja moja? a oczekiwanie moje któż ogląda?
6Wiedzcież, żeć mię Bóg odwrócił, i siecią swoją obtoczył mię.
13Braci moich odemnie oddalił, a znajomi moi stronią odemnie.
19Wrzucił mię w błoto, a jestem podobien prochowi i popiołowi.
13Z wysokości posłał ogień w kości moje, który je opanował; rozciągnął sieć nogom moim, obrócił mię na wstecz, podał mię na spustoszenie, przez cały dzień żałośną.
16Ze spodku korzeń jego uschnie, a z wierzchu będzie obcięta gałąź jego.
12Pobyt mój pomija, a przenosi się odemnie, jako namiot pasterski; oderznąłem żywot swój, jako tkacz; od krosien oderznie mię; dziś, pierwej niż noc nadejdzie, dokonasz mię.
11Przetożen go podał w rękę najmocniejszego z narodów, aby się z nim srogo obchodził; dla niezbożności jego odrzuciłem go.
12A tak wygładzili go cudzoziemcy najsrożsi z narodów, i porzucili go; na górach i na wszystkich dolinach odpadły gałęzie jego, i połamane są latorośli jego przy wszystkich strumieniach tej ziemi; dlatego ustąpiły z cienia jego wszystkie narody zie mskie, i opuściły go.
11Dni moje przeminęły; myśli moje rozerwane są, to jest, zamysły serca mego.
4I ściśniony jest we mnie duch mój, a we wnętrznościach moich niszczeje serce moje.
9Ogrodził drogę moję ciosanym kamieniem, ścieszki moje wywrócił.
6Dni moje prędsze są, niż czółnek tkacki, i strawione są bez nadziei.
9Oby się Bogu podobało, żeby mię zniszczył, a żeby mię wyciął, rozpuściwszy rękę swoję!
11Dla rozgniewania twego, i dla zapalczywości gniewu twego; albowiem podniósłszy mię porzuciłeś mię.
7A teraz zemdlił mię; spustoszyłeś, o Boże! wszystko zgromadzenie moje.
3Tylko się na mię obórzył, a obrócił rękę swoję przez cały dzień.
4Do starości przywiódł ciało moje i skórę moję, a połamał kości moje.
5Obudował mię a ogarnął żółcią i pracą;
6W ciemnych miejscach posadził mię, jako tych, którzy dawno pomarli.
7Ogrodził mię, abym nie wyszedł, obciążył okowy moje;
9Kichanie jego czyni blask, a oczy jego są jako powieki zorzy.
10Zaniemiałem, i nie otworzyłem ust moich, przeto, żeś to ty uczynił.
19Jako woda wzdrąża kamienie, a powodzią zalane bywa, co samo od siebie rośnie z prochu ziemi: tak nadzieję ludzką w niwecz obracasz.
23Albowiem lękałem się skruszenia od Boga, a przed jego zacnością nie mógłbym się ostać.
40Zrzuciłeś przymierze z sługą twoim; strąciłeś na ziemię koronę jego.
12U wszystkich nieprzyjaciół moich jestem w pohańbieniu wielkiem, a najwięcej u sąsiadów moich; stałem się na postrach znajomym moim; którzy mię widzą na dworze, uciekają przedemną.
23Jako cień, który ustępuje, uchodzić muszę; zganiają mię jako szarańczę.
13Azaż obrony mojej niemasz przy mnie? azaż rozsądek oddalony odemnie?
19Obym był, jakoby mię nie było! oby mię było zaraz z żywota do grobu zaniesiono!
20Izaż nie trocha dni moich? Przetoż przestań, a zaniechaj mię, abym się troszeczkę posilił,
10Zmiłuj się nademną, Panie! bom jest uciśniony; wywiędła od żałości twarz moja; także i dusza moja i żywot mój.
9Popędliwość jego porwała mię, i wziął nienawiść przeciwko mnie; a zgrzytając na mię zębami swemi, jako nieprzyjaciel mój, bystremi oczyma swemi spojrzał na mię.
19Brzydzą się mną wszyscy najwierniejsi moi, a którychem umiłował, stali mi się przeciwnymi.
7Albowiem i o drzewie jest nadzieja, choć je wytną, że się jeszcze odmłodzi, a latorośl jego nie ustanie.
17Bo mię starł w wichrze, i rozmnożył rany moje bez przyczyny;