Ksiega Hioba 4:20
Między porankiem, a wieczorem zostają wygubieni; giną na wieki bez zwrócenia czyjejś uwagi.
Między porankiem, a wieczorem zostają wygubieni; giną na wieki bez zwrócenia czyjejś uwagi.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
21Gdy w nich zerwała się linaich namiotu – umierają, i zaiste, nie umierają w mądrości.
19O ileż bardziej mieszkańcom glinianych strzech, których byt się korzeni w prochu; którzy bywają wytępieni szybciej niż mole.
19Jakże stali się nicością w oka mgnieniu; zginęli, zniknęli z przerażeniem.
20Jakby po przebudzeniu ze snu, WIEKUISTY, gdy się ocucisz - pogardzisz ich postacią.
20W mgnieniu oka i pośród nocy giną; naród się wzburza, a znikają; usuwa mocarzy nie poruszając ręką.
17Kiedy się roztopią – znikają, a gdy przypiecze gorąco – wysychają na swoim miejscu.
18Ku nim zwracają się na swej drodze karawany – ciągną na pustkowie i giną.
5Porwałeś ich, więc są jak sen; jak trawa z rana, co się odnawia.
6O poranku zakwita i się rozrasta, a wieczorem jest ścięta i zwiędła.
16W ciemności włamują się do domów, które za dnia wyznaczyli; nie chcą znać światła.
17Bowiem śmiertelny mrok jest dla nich wspólnie porankiem, bo dobrze są obeznani ze strachami śmiertelnej pomroki.
18Lekko się unoszą na powierzchni wody, ich udział na ziemi jest przeklęty; nie kierują się na drogę do swych winnic.
18A przecież są jak źdźbło wobec wiatru; jak plewa, którą porywa wicher.
24Wysoko się podnoszą i tylko chwila, a ich nie ma. Zaś kiedy padli, jak wszyscy inni zostają zebrani, i niby wierzch kłosa są ścięci.
13W szczęściu spędzają swoje dni, po czym w mgnieniu oka zstępują do Krainy Umarłych.
9Zginęli od Bożego tchnienia, zostali zniweczeni od zadęcia Jego nozdrzy.
14Zmarli ci nie ożyją! Cienie nie powstaną! Bowiem ich nawiedziłeś, wytępiłeś i zgładziłeś o nich wszelką pamięć.
14Czas wieczoru – a oto trwoga! Już przed porankiem – a go nie ma. Takim jest udział naszych łupieżców oraz los naszych grabieżców.
7Człowiek jest nierozumny - więc tego nie odgadnie; ograniczony - więc tego nie dociecze.
7jednak zginie na wieki jak mierzwa; zaś ci, którzy go widzieli, zapytają: Gdzie się podział?
8Uleci jak sen i go nie znajdą; został spłoszony niby nocne widziadło.
12W ich myśli ich domy są wieczne, ich mieszkania od pokolenia do pokolenia, dlatego swoje ziemie nazywają od swojego imienia.
15Są marnością, dziełem obłędu; wyginą w czasie swojego nawiedzenia!
18Dzieła obłędu są marnością, zginą w czasie swojego nawiedzenia.
14Taka jest ich droga, w tym ich niedorzeczność; a ci, którzy idą w ich ślady, potakują ich mowom. Sela.
4Człowiek podobny jest do tchnienia, jego dni są jak cień co przemija.
16A kiedy wiatr po nim przejdzie – nie ma go i już go nie poznaje jego miejsce.
25Ponieważ zna ich sprawy – przez noc ich strąca, zatem zostają zmiażdżeni.
14Dlatego ich dusza wydana jest na śmierć od młodości, a ich życie między duchowymi nierządnikami.
16Ci, co zostali porwani przed swoim czasem, a rzeka zabrała ich grunt.
4Jego duch ujdzie, a on wróci do swojego prochu; w ów dzień znikną jego zamysły.
8Niech się rozpłyną jak woda, niech zniszczeją; niech się pokruszą, kiedy nałożą swoje strzały.
5Gdyż nie zważają na sprawy WIEKUISTEGO i dzieło Jego rąk; oby ich zburzył i ich nie odbudował.
19jak woda wydrąża skały i fale spłukują grunt ziemi tak nadzieje człowieka wniwecz obracasz.
26Wspólnie ułożyli się w prochu i obu pokrywa robactwo.
12Noc chcą przekształcić w dzień, zbliżyć światło w obecności ciemności.
20Zaprawdę, nie ma nic, nasi przeciwnicy są unicestwieni, a ich pozostałość pochłonął ogień.
10Bo choćby byli spleceni jak ciernie i przesiąknięci jak ich napitek – to jednak jak suche rżysko będą do szczętu strawieni.
2Rozwija się jak kwiat i więdnie, przelatuje jak cień oraz się nie utrzyma.
12tak człowiek się kładzie i więcej nie powstaje; nie rozbudzi się dopóki stoją niebiosa, nie ocknie się ze swojego snu.
22Tak do grobu zbliża się jego osoba, a jego życie do śmiercionośnych potęg.
20Następuje pogrom za pogromem, tak, spustoszony jest cały kraj; nagle spustoszone są me namioty, w okamgnieniu moje zasłony!
11Bo wzeszło słońce wraz z upałem i wysuszyło trawę. Więc opadł jej kwiat oraz przepadła wspaniałość jego wyglądu; tak też zamożny będzie marniał na jego drogach.
11one będą zniszczone, ale Ty trwasz; i wszystkie się zestarzeją jak szata,
19Ile razy przeciągnie – was pochwyci, a będzie przeciągał codziennie, we dnie i w nocy, a zatem wykład baśni stanie się tylko trwogą.
4Jak długo ma się smucić ziemia i więdnąć zieleń każdego pola? Z powodu złośliwości jej mieszkańców giną zwierzęta i ptactwo. Gdyż powiadają: On nie widzi naszej przyszłości.
2Gdyż szybko będą ścięci jak trawa i powiędną jak zielony chwast.
24Jak gdyby nigdy nie byli osadzeni, jakby nie mieli potomstwa, a ich pień nie zakorzenił się w ziemi; zaledwie na nich powiał – a już usychają i wicher unosi ich jak źdźbło.
15razem by wyginęła cała cielesna natura, a człowiek wrócił do prochu.
26Przemknęły jak czółna z trzciny; niby orzeł, co spuszcza się do żeru.