Ksiega Hioba 4:19
O ileż bardziej mieszkańcom glinianych strzech, których byt się korzeni w prochu; którzy bywają wytępieni szybciej niż mole.
O ileż bardziej mieszkańcom glinianych strzech, których byt się korzeni w prochu; którzy bywają wytępieni szybciej niż mole.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
20Między porankiem, a wieczorem zostają wygubieni; giną na wieki bez zwrócenia czyjejś uwagi.
21Gdy w nich zerwała się linaich namiotu – umierają, i zaiste, nie umierają w mądrości.
18Zbuduje swój dom niby mszyca; jak budę, którą wystawia stróż.
6O ileż mniej człowiek – larwa, i syn człowieka robak.
17Czy istnieje człowiek, który jest sprawiedliwy wobec Boga; mąż czysty wobec swojego Stwórcy?
18Oto On swoim sługom nie ufa, a swym aniołom wytyka zmazy.
28A człowiek się rozpada jakby toczony próchnem i jak szata, którą zżarł mól.
26Wspólnie ułożyli się w prochu i obu pokrywa robactwo.
4Człowiek podobny jest do tchnienia, jego dni są jak cień co przemija.
18A przecież są jak źdźbło wobec wiatru; jak plewa, którą porywa wicher.
19Jakże stali się nicością w oka mgnieniu; zginęli, zniknęli z przerażeniem.
18Zaprawdę, jak się kruszy góra podczas upadku, jak się usuwa skała ze swojego miejsca,
19jak woda wydrąża skały i fale spłukują grunt ziemi tak nadzieje człowieka wniwecz obracasz.
28Osiadł w zapadłych miastach; w domach, w których nikt nie powinien mieszkać, bowiem w zgliszcze się mają obrócić.
14Zaprawdę, odcięta jest jego podpora; a to, w czym pokłada nadzieję jest tylko pajęczą tkanką.
15Polega na swoim domu, ale się nie ostoi; wspiera się na nim, ale nie wytrzyma.
19Wrzucił mnie w błoto, zatem stałem się podobny do prochu, lub popiołu.
15razem by wyginęła cała cielesna natura, a człowiek wrócił do prochu.
5Moje ciało przyobleka się w robactwo, w ziemską skorupę; moja skóra zabliźnia się i znów ropieje.
6Moje dni ulatują chyżej niż tkackie czółno i przemijają bez nadziei.
16Ci, co zostali porwani przed swoim czasem, a rzeka zabrała ich grunt.
12Wasze pamiątki to przypowieści kreślone na popiele; wasze szańce są szańcami z błota.
2Rozwija się jak kwiat i więdnie, przelatuje jak cień oraz się nie utrzyma.
3I nad takim trzymasz otwarte Twoje oczy i przed Siebie pociągasz mnie na sąd.
11Odwróć ode mnie Twoją plagę, bo ginę od grozy Twojej ręki.
14Zostaje wyrwany ze swego namiotu, w którym uważał się za bezpiecznego oraz pędzi do króla strachów.
15To, co do niego nie należy, osiada w jego namiocie, a na jego siedzibę sypią siarkę.
12W ich myśli ich domy są wieczne, ich mieszkania od pokolenia do pokolenia, dlatego swoje ziemie nazywają od swojego imienia.
17Kiedy się roztopią – znikają, a gdy przypiecze gorąco – wysychają na swoim miejscu.
38kiedy proch zlewa się w odlew i do siebie przylegają skiby?
7jednak zginie na wieki jak mierzwa; zaś ci, którzy go widzieli, zapytają: Gdzie się podział?
4Jego duch ujdzie, a on wróci do swojego prochu; w ów dzień znikną jego zamysły.
24Wysoko się podnoszą i tylko chwila, a ich nie ma. Zaś kiedy padli, jak wszyscy inni zostają zebrani, i niby wierzch kłosa są ścięci.
9Zginęli od Bożego tchnienia, zostali zniweczeni od zadęcia Jego nozdrzy.
12Tak stałem się dla Efraima jak mól, a dla domu Judy jakby tocząca zgnilizna.
14wraz z królami i radcami ziemi, co wystawiali sobie ruiny.
21Bo cóż go obejdzie jego dom, gdy będzie po nim, kiedy liczba jego miesięcy zostanie obliczoną?
20W mgnieniu oka i pośród nocy giną; naród się wzburza, a znikają; usuwa mocarzy nie poruszając ręką.
14aby się odmieniała jak glina pod pieczęcią, a wszystko stanęło jakby w świeżym przebraniu;
20Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstaje z prochu i znowu wszystko w proch się zamienia.
2Wasze bogactwo znikło, a wasze szaty są zjedzone przez mole.
19Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczy, oraz gdzie złodzieje podkopują i kradną;
26A bezsilni ich mieszkańcy, by się strwożyli i zmieszali; by się stali jak polna trawa, jak zieleniejąca się bylina, jak mech po dachach i śnieć przed powstaniem kłosów.
22Odstąpcie zatem od człowieka, którego tchnienie jest w jego nozdrzach, bo za co go uważacie?
17Pod swoimi skibami zgniły ziarna; opustoszały spichlerze oraz zapadły się stodoły; zboże poschło.
11Bo oto WIEKUISTY rozkaże, a większy dom roztrącą w rumowiska, zaś mniejszy dom w zwaliska.
16Choćby nagromadzał srebra jak prochu oraz nabył sobie szat jak błota,
15Tam cię pochłonie ogień, wytępi miecz, pożre cię jako chmarę chrząszczy – choćbyś się skupiła jak chrząszcze i zgromadziła jak szarańcza.
15Nie pamięta, że może je zgnieść ludzka noga oraz zadeptać dzicz stepu.
12tak człowiek się kładzie i więcej nie powstaje; nie rozbudzi się dopóki stoją niebiosa, nie ocknie się ze swojego snu.