Ksiega Psalmów 104:29
Lecz gdy ukrywasz oblicze twoje, trwożą sobą; gdy odbierasz ducha ich, giną, i w proch się swój obracają.
Lecz gdy ukrywasz oblicze twoje, trwożą sobą; gdy odbierasz ducha ich, giną, i w proch się swój obracają.
Te wersety zostały znalezione przy użyciu AI na podstawie semantycznego podobieństwa znaczenia i kontekstu. Wyniki mogą czasem zawierać nieoczekiwane powiązania.
30Gdy wysyłasz ducha twego, stworzone bywają, i odnawiasz oblicze ziemi.
14Jeźliby obrócił przeciwko niemu serce swoje, a ducha jego, i dech jego do siebie wziął:
15Zginęłoby wszelkie ciało społu, a człowiekby się do prochu nawrócił.
27Wszystko to na cię oczekuje, abyś im dał pokarm czasu swego.
28Gdy im dajesz, zbierają; gdy otwierasz rękę twoję, nasycone bywają dobremi rzeczami.
4Wynijdzie duch jego, i nawróci się do ziemi swojej; w onże dzień zginą wszystkie myśli jego.
3Ty znowu człowieka w proch obracasz, a mówisz: Nawróćcie się synowie ludzcy.
9Bo tchnieniem Bożem giną, a od ducha gniewu jego niszczeją.
7I wróci się proch do ziemi, jako przedtem był, a duch wróci się do Boga, który go dał.
20Wszystko to idzie na jedno miejsce; a wszystko jest z prochu, i wszystko się zaś w proch obraca.
10Ale człowiek umiera, zemdlony będąc, a umarłszy człowiek gdzież jest?
7Na zgromienie twojerozbiegły się, a na głos pogromu twego prędko zuciekały.
8Wstąpiły góry, zniżyły się doliny na miejsce, któreś im założył.
9Zamierzyłeś im kres, aby go nie przestępowały, ani się wracały na okrycie ziemi.
22Podnosisz mię na wiatr, i wsadzasz mię nań, a zdrowemu rozsądkowi rozpłynąć się dopuszczasz.
19W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba, aż się nawrócisz do ziemi, gdyżeś z niej wzięty; boś proch, i w proch się obrócisz.
39Bo pamiętał, że są ciałem, wiatrem, który odchodzi, a nie wraca się zaś.
20Nagle umierają; a o północy wzruszony bywa naród, i przemija, a mocarz zniesiony bywa bez ręki ludzkiej.
14Onci zaiste zna, cośmy za ulepienie, pamięta, żeśmy prochem.
15Dni człowiecze są jako trawa, a jako kwiat polny, tak kwitnie.
16Gdy nań wiatr powienie, aliści go niemasz, ani go więcej pozna miejsce jego.
26Spólnie w prochu leżeć będą, a robaki ich okryją.
5Powodzią porywasz ich; są jako sen, i jako trawa, która z poranku rośnie.
6Z poranku kwitnie i rośnie; ale w wieczór bywa pokoszona, i usycha.
19Oto jakoć przychodzą na spustoszenie! niemal w okamgnieniu niszczeją i giną od strachu.
4Człowiek marności jest podobny; dni jego jako cień pomijający.
12Tak człowiek, gdy się układzie, nie wstanie więcej, a pokąd stoją nieba, nie ocuci się, ani będzie obudzony ze snu swego.
22Przestańcież ufać w człowieku, którego dech jest w nozdrzach jego; bo za cóż on ma być poczytany?
17Uszy mają, a nie słyszą, ani mają tchnienia w ustach swoich.
17Czasu którego topnieją, zaginą; a czasu gorącości niszczeją z miejsca swego.
16Tę winnicę, którą szczepiła prawica twoja, i latorosłki, któreś sobie zmocnił.
26Wstępują aż ku niebu, i zaś zstępują do przepaści, tak, iż się dusza ich w niebezpieczeństwie rozpływa.
13Kości jego jako trąby miedziane; gnaty jego jako drąg żelazny.
19Jako woda wzdrąża kamienie, a powodzią zalane bywa, co samo od siebie rośnie z prochu ziemi: tak nadzieję ludzką w niwecz obracasz.
20Przemagasz go ustawicznie, a on schodzi; odmieniasz postać jego, i wypuszczasz go.
10Wionąłeś wiatrem twym, okryło je morze; połknieni są jako ołów w wodach gwałtownych.
32On gdy wejrzy na ziemię, zadrży; dotknie się gór, a zakurzą się.
14Pomarli, nie ożyją; martwymi będąc nie powstaną, przeto, żeś ich nawiedził i wykorzenił, i wygładził wszystkę pamiątkę ich.
20Przywodzisz ciemność, i bywa noc, w którą wychodzą wszystkie zwierzęta leśne.
20Od poranku aż do wieczora bywają starci; a iż tego nie uważają, na wieki zginą.
21Azaż zacność ich nie pomija z nimi? umierają, ale nie w mądrości.
10W którego ręku jest dusza wszelkiej rzeczy żywej, i duch wszelkiego ciała ludzkiego.
10Zaniemiałem, i nie otworzyłem ust moich, przeto, żeś to ty uczynił.
2Wyrasta jako kwiat, i bywa podcięty, a ucieka jako cień, i nie ostoi się.
3Wszakże i na takiego otwierasz oczy twoje, a przywodzisz mię do sądu z sobą.
1Dech mój skażony jest; dni moje giną; groby mię czekają.
14Umrze w młodości dusza ich, a żywot ich między nierządnikami.
19Jako susza i gorącość trawią wody śnieżne, tak grób grzeszników.
14Wyrwij mię od ludzi ręką twoją, o Panie! od ludzi tego świata, których dział jest w tym żywocie, a których brzuch z szpiżarni twojej napełniasz, skąd nasyceni bywają, i synowie ich, a zostawiają ostatki swoje dzieciom swoim.